Strony

środa, 22 czerwca 2016

Wybory do Komisji Prawa Międzynarodowego - Polska nie bierze udziału w wyścigu

Na stronie Komisji Prawa Międzynarodowego pojawiła się lista kandydatów na członków tejże. W wyborach w 2016 r. Zgromadzenie Ogólne będzie wybierało ośmiu przedstawicieli państw afrykańskich, siedmiu państw regionu Azji-Pacyfiku, czterech z Europy Wschodniej, siedmiu z Ameryki Południowej oraz Karaibów, ośmiu z Europy Zachodniej i innych państw.

Członkowie KPM wybierani są na pięcioletnią kadencję przez ZO spośród osób nominowanych przez państwa członkowskie, przy czym każde z państw może nominować czterech kandydatów (dwóch z nich może być obywatelami nominującego państwa). Wybory są tajne, a co z tego wynika państwa nie muszą uzasadniać swoich wyborów. W ramach danej grupy, ostatecznie członkami KPM zostają Ci, którzy uzyskali największą liczbę głosów (a przynajmniej większość głosów państw obecnych i głosujących).

Kandydatury można było zgłosić do 1.06. (także w formie noty werbalnej) i niedawno Sekretarz Generalny w kolejności alfabetycznej ujawnił wszystkie nazwiska. Patrząc na tegorocznych kandydatów, można z pewnością zauważyć jedno: na liście nie ma Polaków.

W naszej grupie geograficznej zgłoszono: Albańczyka (Gentian Zyberi), Czecha (Paweł Sturma), Słoweńca (Ernest Petric), Rosjanina (Roman Kolodkin), Rumuna (Bogdan Aurescu). Kandydat albański pojawił się w ostatniej chwili i zapewne zachwiał dobrym samopoczuciem pozostałych kandydatów, którzy mogli być niemal pewni wyboru. Nie oznacza to, że mogą się obawiać silnej konkurencji ze strony Albańczyka, ale formalnie nie mają już tzw. clean slate.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że Polska rozważała wystawienie kandydatury prof. Władysława Czaplińskiego (INP PAN). Z pomysłu tego się wycofała (nie informując zainteresowanego), gdy było wiadomo, że pojawi się więcej niż czterech kandydatów (licząc wskazanie na Polaka).

 Powyższe fakty wskazują na to, iż:
1. Polsce jeszcze daleko do prowadzenia długodystansowej, przemyślanej, głośnej kampanii na rzecz Polaków w organizacjach międzynarodowych. Jako obserwator można narzekać, że o kandydowaniu/niekandydowaniu dowiadujemy się jedynie z oficjalnych listów SG a nie z informacji naszego MSZ, jak to ma miejsce np. w przypadku australijskiego MSZ 

2. Nie doceniamy roli KPM w kształtowaniu prawa międzynarodowego przez tworzenie instrumentów miękkich. Z całym szacunkiem, ale komentowanie w VI komitecie wyników prac KPM to troszkę za mało, skoro doktryna częściej sięga do dokumentów przyjętych w KPM a nie dyskusji nad nimi w VI Komitecie (nie, nie lekceważę VI Komitetu i jego debat, które pokazują jakie jest opinio iuris, ale dostrzegam, w jaki sposób pracują naukowcy).

3. KPM to trampolina do najważniejszych stanowisk w ONZ, w tym w Międzynarodowym Trybunale Sprawiedliwości, nie powinniśmy łatwo rezygnować z wyścigu po to stanowisko. Oczywiście jest prawdopodobieństwo, że Polska wycofała się z wystawienia polskiej kandydatury za obietnicę innego stanowiska. Oby przyszłe miesiące pokazały, że było warto (niemniej jednak warto jeszcze raz rozważyć, czy akurat tym stanowiskiem - możliwością jego zdobycia - warto handlować).

4. Na liście z naszego regionu nie ma kobiet. Jako kobieta nie mogę tego nie zauważyć.

5. Odnosząc się do innej listy - Stałego Trybunału Arbitrażowego (przy okazji gratulujemy Trybunałowi standardu ochrony danych osobowych naszych członków:) ), na której obecnie znajduje się prof. Makarczyk, prof. Symonides, prof. Lankosz oraz prof. Wyrozumska można spytać, czy jeśli odpuszczamy wybory do KPM, a tym samym obniżamy też nasze szanse wyboru polskiego sędziego do MTS w 2020 (kadencja od 2021 r.) - o ile jakiekolwiek istnieją, jeśli Tomka zdecyduje się ponownie kandydować...- MSZ nie powinien przemyśleć strategii promowania kandydatów, bo strategię trzeba budować już teraz a nie na kilka miesięcy przed. Co musi obejmować zabiegi na rzecz promowania danych nazwisk w różnych gremiach. Krótko mówiąc: samo się nie zrobi.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz