Strony

niedziela, 4 grudnia 2016

Prezydent elekt Trump zrywa 30. letnią politykę wobec Chin

Od czasu ogłoszenia wyników wyborów w USA prezydent elekt Donald Trump między innymi zapowiedział wycofanie się USA z podpisanego już pacyficznego traktatu o wolnym handlu TPP (ostatnio o traktacie pisaliśmy choćby tu i tu). Tym samym największe powody do celebracji, obok przeciwników globalizacji, uzyskały Chiny, których regionalna pozycja miała w ten sposób zostać zrównoważona przez blok integracyjny pomniejszych państw (NY Times, China’s Influence Grows in Ashes of Trans-Pacific Trade Pact). 

W tym kontekście ciekawy jest kolejny krok prezydenta elekta antagonizujący stosunki z Chinami. Przyczynkiem do napięć stały się stosunki z Tajwanem.
Od decyzji prezydentów Nixona (uznanie w 1972 r. "jedności Chin") i Cartera (uznanie Pekinu za jedyne przedstawicielstwo państwa w 1978 r.) Stany Zjednoczone nie utrzymywały stosunków z Tajwanem (FT, China lodges formal protest after Donald Trump’s Taiwan call). Teraz Donald Trump odbył rozmowę telefoniczną z prezydent Tsai Ing-Wen, czym pochwalił się m.in. na portalu społecznościowym.

Na oświadczenie bezzwłocznie zareagowały Chiny, zgłaszając administracji prezydenta Obamy oficjalny protest. Znamienne jest , że winą za incydent obciążony został Tajwan, który miał "wykorzystać brak doświadczenia prezydenta elekta w polityce międzynarodowej" (CNN, China lodges complaint over Trump-Taiwan call).

Jak informuje administracja urzędującego prezydenta, o planach - naruszającej protokół dyplomatyczny - rozmowy telefonicznej nie została uprzedzona. Biały Dom zapewnił, że zasada "jedności Chin" nadal stanowi wyznacznik polityki zagranicznej USA.

Jak dotąd nikt nie umie jednoznacznie stwierdzić, czy był to sygnał zmiany kursu politycznego, czy nieprzemyślany ruch. W reakcji na ogromne zainteresowanie medialne, Donald Trump kolejny raz skorzystał z Twittera, retorycznie pytając jak USA mogą zawierać kontrakty zbrojeniowe z wyspą, podczas gdy on nie mógłby odebrać telefonu. 

Z perspektywy Polski, w świetle sygnałów nadchodzącego ocieplenia stosunków między USA a Rosją, rodzi się zatem pytanie o przewidywalność i stabilność polityki zagranicznej Waszyngtonu w najbliższych latach.

2 komentarze:

  1. CNN donosi o kolejnych wątpliwościach odnośnie do możliwego konfliktu interesów w sprawach od Tajwanu (gdzie podczas kampanii ktoś z Trump Corp miał dopytywać o możliwość inwestycji), po Filipny (gdzie prezydent elekt ma inwestycje w nieruchomościach).

    OdpowiedzUsuń
  2. Donald Trump jest już oficjalnie Prezydentem USA. Ciekaw jestem teraz jak będzie wyglądała polityka Stanów Zjednoczonych wobec swoich sojuszników i konkurentów.

    OdpowiedzUsuń