Strony

niedziela, 12 lutego 2017

Czy prawdopodobny kandydat prezydenta Donalda Trumpa na ambasadora w Brukseli zostanie zablokowany na poziomie UE?

Od kilku tygodni w europejskich mediach cytowane są kolejne kontrowersyjne wypowiedzi na temat Unii Europejskiej prawdopodobnego kandydata na Stałego Przedstawiciela Stanów Zjednoczonych przy Unii Europejskiej (zob. tu, tu).

Ted Malloch – biznesmen, wykładowca i producent telewizyjny – m.in.:
- porównał UE do Związku Radzieckiego i zapowiedział, że podobnie, jak w przypadku tego drugiego (tutaj wskazał na swoje rzekome zasługi w tym procesie),  będzie dążył do jej upadku;
- zasugerował, że Przewodniczący Komisji Europejskiej – Jean-Claude Juncker – ma co najwyżej kwalifikacje do zajmowania stanowiska burmistrza w jednym z miast Luksemburga;
- przewidywał, że euro wkrótce upadnie.

Co prawda nominacja Teda Mallocha nie została jeszcze formalnie potwierdzona przez administrację Donalda Trumpa, jednak już teraz słychać głosy (m.in. wspólny list do Przewodniczącego Komisji Europejskiej oraz Stałego Przewodniczącego Rady Europejskiej przedstawicieli Europejskiej Partii Ludowej oraz  Porozumienia Liberałów i Demokratów dla Europy w Parlamencie Europejskiej)  wzywające do jej zablokowanie na poziomie UE. Wydaje się, że takie działania mają na celu zniechęcenie do forsowania kandydatury Mallocha przez nową administrację rządową w USA.

Od strony formalnej każda kandydatura na Stałego Przedstawiciela przy UE wymaga zgody udzielonej przez Komisję Europejską, Radę UE, państwa członkowskie oraz Europejską Służbę Działań Zewnętrznych a cały proces trwa zasadniczo 8 tygodni. Cała procedura jest tożsama z instytucją agrément, uregulowaną w art. 4 Konwencji wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych.

Według informacji portalu politico.eu, odrzucenie kandydata na ambasadora przy UE, jak dotychczas, nie miało miejsca. Wydaje się, że również w stosunkach między państwami, odmowa agrément jest aktualnie rzadkością. W przeszłości, w przypadku odmowy, media sugerowały (decyzji odmownej nie trzeba uzasadniać), że powodem były m.in. względy rasowe, czy też właśnie negatywne wypowiedzi na temat podmiotu, w którym kandydat miał wykonywać swoje funkcje. Zdarzają się również powody dość groteskowe, jak np. powtarzające się problemy z uzyskaniem agrément przez pakistańskiego dyplomatę o nazwisku Abkar Zeb, co w języku arabskim oznacza Największy… Penis. To właśnie na nazwisko wskazywano, odrzucając wniosek o agrément,  w przypadku próby jego akredytacji w Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz w Bahrajnie. Z ostatnich lat znany jest przykład odmowy udzielenia agrément przez Watykan, w stosunku do kandydata na ambasadora Francji, który jest gejem.


Wracając do sprawy Teda Mallocha należy mieć nadzieję, że dotychczasowe głosy krytyki płynące z UE w stosunku do jego kandydatury okażą się wystarczające i nie będzie potrzeby sięgania do formalnego zablokowania tej kandydatury. Tak jednoznaczne wypowiedzi Teda Mallocha z pewnością utrudniałaby odbudowę (i tak już nadszarpniętego przez wypowiedzi samego prezydenta Donalda Trumpa) zaufania w relacjach transatlantyckich, a w konsekwencji codzienną pracę Stałego Przedstawiciela Stanów Zjednoczonych przy UE. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz