Strony

czwartek, 2 lutego 2017

Śledztwo smoleńskie przed ETPCz i MTS - zapowiedź Ministra Waszczykowskiego

Media donoszą o zapowiedzi ministra Waszczykowskiego złożenia skargi przeciwko Rosji w sprawie katastrofy smoleńskiej do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości (zobacz tutaj, tutaj). A zatem po kolei.


ETPCz
Jeśli chodzi o Europejski Trybunał Praw Człowieka z siedzibą w Strasburgu, to istnieje możliwość złożenia skargi międzypaństwowej. Z takiej możliwości państwa rzadko korzystają, niemniej jednak na takie posunięcie w ostatnim czasie zdecydowały się i Gruzja, i Ukraina składając skargi przeciwko Rosji. Polska mogłaby teoretycznie podnosić kwestię naruszenia prawa do życia (art. 2) - brak wyjaśnienia okoliczności śmierci osób, które zginęły w katastrofie, w powiązaniu z nieludzkim traktowaniem (art. 3), za które można by uznać niektóre stwierdzenia władz rosyjskich i przeciąganie śledztwa, w tym kwestię nieprawidłowego postępowania z ciałami ofiar i związane z tym cierpienia rodzin ofiar, oraz brak możliwości użycia środka odwoławczego (art. 13) ze względu na sposób prowadzenia postępowania. Oczywiście pojawia się problem, czy czasem nie za mało czasu upłynęło od wypadku, jednak biorąc pod uwagę, jak sprawnie szło wyjaśnianie sprawy zestrzelenia MH 17, odpowiednie porównania mogłyby przemówić na korzyść skargi Polski. Przypomnijmy jednak, że ETPCz nie może zmusić Rosji do wydania wraku czy czarnych skrzynek, może jedynie stwierdzić naruszenie zobowiązań wynikających z karty i ewentualnie rozstrzygnąć o odszkodowaniu.

MTS
Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości z siedzibą w Hadze nie ma obowiązkowej jurysdykcji, a więc, jeśli Polska chciałaby skierować sprawę do MTS, możliwości (teoretyczne) są trzy:
1. oba państwa podpisały porozumienie (tzw. kompromis) o oddaniu sporu do rozstrzygnięcia MTS - oczywiście ta opcja jest bez szans
2. sytuacja, w której i Polska i Rosja złożyły deklarację fakultatywną o przyjęciu obowiązkowej jurysdykcji MTS. Niestety Polska taką deklarację złożyła, ale Rosja nie.
3. przywołanie klauzuli sądowej z traktatu wiążącego oba państwa (zobacz listę traktatów tutaj).

W zasadzie więc realną podstawą jest jedynie trzecia możliwość, z tym, że trudno wskazać traktat, który idealnie pasowałby do sprawy śledztwa smoleńskiego.

Nie ulega wątpliwości, że Rosja złamała i łamie szereg norm z zakresu prawa dyplomatycznego, immunitetu państwa, prawa lotniczego, praw człowieka itp. jednak podstawowe źródła w tym zakresie, albo mają charakter zwyczajowy (jak kwestia immunitetu państwa i najwyższych przedstawicieli państwowych - Rosja nie jest stroną konwencji o misjach specjalnych), albo dana konwencja nie ma odpowiedniej klauzuli sądowej, lub Rosja do takiej klauzuli (przewidzianej w osobnym protokole, jak to ma miejsce w konwencji o stosunkach dyplomatycznych) nie przystąpiła. Dziennikarze skupiają się na konwencji chicagowskiej i aneksie XIII do niej (sama wpadłam w pułapkę sugestii, zobacz tutaj), ale przypomnijmy, że akurat te traktaty nie mają do sprawy smoleńskiej zastosowania, a ponadto nie zawierają odpowiedniej klauzuli sądowej. W ostatnim czasie Ukraina, która wniosła skargę przeciwko Rosji do MTS oparła swoją argumentację o jurysdykcji MTS na konwencji w sprawie zakazu finansowania terroryzmu i konwencji w sprawie zwalczania wszelkiej dyskryminacji rasowej (zobacz informację na stronie MTS i komentarz tutaj). Tak wąskie podstawy oznaczają jednak, że MTS będzie oceniał postępowanie Rosji z punktu widzenia wyłącznie tych dwóch konwencji, jak stwierdzi, że nie było aktu terroryzmu, ani dyskryminacji na tle rasowym, sprawa upada, bo samą agresją i łamaniem międzynarodowego prawa humanitarnego MTS nie może się zająć ze względu na brak jurysdykcji. Jeśli Polska również wybierze konwencją marginalnie dotyczącą śledztwa rosyjskiego może osiągnąć niezadowalający rezultat, bo MTS wypowie się bardzo wąsko (tak jak to zrobił w opinii dotyczącej deklaracji niepodległości Kosowa).

Postępowania przed organami międzynarodowymi a dobre stosunki polsko-rosyjskie
Postępowania przed sądowymi organami międzynarodowymi są jednym ze środków pokojowego rozwiązywania sporów (art. 33 Karty Narodów Zjednoczonych) i moim zdaniem, gdy dyplomacja, naciski polityczne ze strony Polski i organizacji takich jak Unia Europejska, nie przynoszą skutków to wówczas odwołanie się do prawa może być owocne. Przynajmniej ucina dyskusję, co do podstawowych faktów i ocen prawnych. Czy może to pogorszyć stosunki polsko-rosyjskie? Być może, ale oficjalnie Rosja nie może traktować środka pokojowego jako aktu wrogiego. Pamiętajmy też, że postępowania przed organami międzynarodowymi oznaczają ogromny wysiłek finansowy, intelektualny, osobowy dla obu stron. Do takiej prawnej bitwy trzeba się solidnie przygotować.

Wygrywamy i co?
Załóżmy, że wygrywamy postępowania przed ETPCz i MTS, a Rosja wyrok ignoruje, jakie mamy możliwości. W przypadku ETPCz, to Rada Ministrów Rady Europy będzie upominać Rosję w sprawie wykonania wyroku, a w przypadku MTS taką rolę ma Rada Bezpieczeństwa, w której Rosja jest stałym członkiem z prawem weta...a więc żadna rezolucja wzywająca do wykonania wyroku nie zostanie przyjęta. Niemniej jednak wyrok międzynarodowego trybunału to mocny argument w rozmowach dyplomatycznych i podstawa prawna do przyjęcia przeciwśrodków (countermeasures) mających na celu wyegzekwowanie odpowiedzialności danego państwa, a które można podejmować jednostronnie lub w ramach danej organizacji. A zatem o wyrok międzynarodowego trybunału z pewnością warto walczyć.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz