Strony

sobota, 11 listopada 2017

Tajemnicza rezygnacja premiera Libanu czyli kolejny kryzys na Bliskim Wschodzie

Po kryzysie w Katarze, Arabia Saudyjska zamieszana jest w kolejny kryzys na Bliskim Wschodzie. Wszystko za sprawą tajemniczej rezygnacji premiera Libanu Saad al-Haririego, do której al-Hariri miał zostać podobno zmuszony w czasie jego wizyty w Arabii Saudyjskiej. Lider Hezbollahu, politycznego oponenta premiera al-Haririego, ogłosił nawet wczoraj wieczorem, że zatrzymanie libańskiego premiera w Rijadzie jest deklaracją wojny Arabii Saudyjskiej przeciwko Libanowi.

Saad al-Hariri ogłosił swoją rezygnację w sobotę 4 listopada, podczas podróży do Arabii Saudyjskiej w wystąpieniu telewizyjnym nadawanym z Rijadu. W czasie przemówienia, wskazał, że przyczyną jego rezygnacji jest postawa Iranu, który ingeruje w sprawy wewnętrzne arabskich państw w regionie i wspiera Hezbollah, który z kolei rośnie w siłę w Libanie. Premier al-Hariri mówił również o tym, że obawia się prób zamachu na swoje życie (jego ojciec Rafik Hariri, który również był premierem Libanu, zginął w zamachu bombowym w 2005 r.).

Pozostali libańscy liderzy już ogłosili, że rezygnacja została wymuszona na al-Haririm i jest on przetrzymywany w Rijadzie wbrew swojej woli (faktem jest, że al-Hariri pozostaje w Arabii Saudyjskiej, a do Bejrutu nie dotarła jak dotąd jego rezygnacja na piśmie). Przedstawiciele libańskich władz zadeklarowali już, że podejmą rozmowy z innymi państwami o tym jak bezpiecznie sprowadzić al-Haririego do Bejrutu, a prezydent Libanu ma w najbliższym czasie poprosić społeczność międzynarodową, w tym ONZ, o pomoc w zbadaniu okoliczności rezygnacji premiera jego rządu.

Co więcej, zaniepokojenie okolicznościami rezygnacji libańskiego premiera wyraził również Hezbollah, czyli polityczny oponent al-Haririego. W piątek wieczorem Sayyed Hassan Nasrallah, lider Hezbollahu w Libanie ogłosił, że Saudyjczycy więzią libańskiego premiera, a Arabia Saudyjska zadeklarowała wojnę przeciwko Libanowi, zmuszając go do rezygnacji z funkcji. Nazwał rezygnację „niekonstytucyjną” i „nielegalną”, ponieważ dokonaną pod przymusem i stwierdził, że al-Hariri nadal pozostaje premierem Libanu.

Reakcja ze strony pozostałych państw jest jak na razie marginalna. Stany Zjednoczone odmówiły komentarza na temat rezygnacji al-Haririego, wskazując, że jest to sprawą wewnętrzną Libanu, choć jednocześnie rzecznik Departamentu Stanu przyznała, że amerykański chargé d’affaire spotkał się z al-Haririm w Rijadzie w ubiegłą środę, a więc już po rezygnacji. Z drugiej strony, Francja jako pierwsze państwo przyłączyła się do głosów, że libański premier jest przytrzymywany w Libanie wbrew swojej woli i zaapelowała, aby al-Hariri miał możliwość swobodnego poruszania się i uczestniczenia w procesach politycznych zachodzących w Libanie.
Z kolei rządy Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Kuwejtu wezwały swoich obywateli o jak najszybsze opuszczenie Libanu, nie wskazując jednak jaka jest konkretna przyczyna takiej prośby.

Na razie pojawiają się sprzeczne informacje na temat powodów i okoliczności decyzji al-Haririego. Z jednej strony media wskazują, że al-Hariri stworzył w libańskim rządzie szeroką koalicję, uspakajając tym samym niestabilną od kilku lat sytuację polityczną w Libanie, ale włączając w procesy polityczne również Hezbollah, który Arabia Saudyjska stara się zwalczać. Ciekawe są jednak głosy, że decyzja o rezygnacji al-Haririego była jego własną decyzją, podjętą z rozmysłem właśnie z Rijadu, aby wysłać silny sygnał, że Liban jest sojusznikiem Arabii Saudyjskiej, Saudyjczycy nie będą dłużej tolerować wpływów irańskich w Libanie, co jednak jednocześnie powoduje, że problem relacji politycznych w Libanie schodzi tym samym na drugi plan i w całej sprawie staje się epizodem w rozgrywkach między Iranem a Arabią Saudyjską (tak twierdzi m.in. Lina Khatib, kierująca programem Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki w Chatham House).
Co do zasady, sytuacja wewnętrzna w danym państwie jest sprawą tego państwa i prawo międzynarodowe nie ma zastosowania do tego jak działa porządek wewnętrzny w państwie (chyba żeby doszło np. do powstania i uznania powstańców za stronę wojującą, miały miejsce rażące naruszenia praw człowieka na ogromną skalę itd.). Łączy się z tym jedna z podstawowych zasad prawa międzynarodowego, a mianowicie zasada nieingerencji w sprawy wewnętrzne innych państw. Przypadki ingerencji w sprawy wewnętrzne suwerennego państwa zazwyczaj polegają albo na wysyłaniu zbrojnych band, których zadaniem jest np. dokonywanie sabotażu, albo bezpośrednie użycie siły. Zdecydowanie rzadszym przypadkiem jest ingerencja w proces polityczny w innym państwie poprzez nakłonienie (żeby nie użyć mocniejszych słów) premiera rządu innego państwa do rezygnacji (trudno nawet wskazać drugi podobny przypadek).

Powołanie lub odwołanie premiera jest aktem prawa wewnętrznego państwa, którego inne państwa nie powinny kwestionować ani podważać. Niemniej jednak, z uwagi na rolę jaką przypisuje się szefowi rządu w prawie międzynarodowym, obok prezydenta i ministra spraw zagranicznych, akt  jego powołania lub odwołania wywołuje skutki dla prawa międzynarodowego, ponieważ decyduje o tym,  kto jest reprezentantem państwa. Zrzeczenie się urzędu premiera dokonane pod przymusem może więc  być obarczone wadą oświadczenia woli nie tylko z perspektywy prawa krajowego, ale również międzynarodowego. Nie wiemy jednak jaki jest stan rzeczy naprawdę i jak bardzo decyzja o rezygnacji al-Haririego była wyrazem jego woli. Nie wiemy więc czy libański rząd ma w tej chwili szefa, kto pełni jego funkcje i kto jest odpowiedzialny za sprawy w państwie. I zapewne o wywołanie takiego chaosu politycznego w Libanie chodziło, niezależnie od tego, kto był pomysłodawcą rezygnacji al-Haririego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz