Strony

środa, 3 października 2018

Orzeczenie w sprawie C-216/18 w praktyce, czyli sądy pytają o polską praworządność

W czerwcu TS UE wydał szeroko komentowany (także na naszych łamach) wyrok w sprawie C-216/18 LM. W orzeczeniu tym Trybunał, odpowiadając na pytania prejudycjalne irlandzkiego High Court, stwierdził, że sąd państwa członkowskiego musi wstrzymać wykonanie europejskiego nakazu aresztowania (ENA), gdy uzna, że spełnione są łącznie dwa warunki:

1) w państwie członkowskim, do którego ma być wydana dana osoba, istnieje rzeczywiste ryzyko naruszenia prawa do rzetelnego procesu sądowego ze względu na systemowe lub ogólne nieprawidłowości dotyczące niezawisłości sądownictwa,

2) te systemowe zagrożenia mogą mieć bezpośredni wpływ na sytuację osoby, która ma być przekazana.

Analiza pierwszego warunku ma mieć charakter obiektywny i powinna się opierać w szczególności na orzeczeniach Trybunału czy postępowaniach prowadzonych w ramach art. 7 TUE. Sprawdzenie natomiast, czy spełniony został drugi, „indywidualny” warunek odmowy wykonania ENA ma, zgodnie z interpretacją Trybunału, polegać w szczególności na swoistym dialogu między sądem wykonującym nakaz a sądem państwa, które o takie wykonanie wnosi.

Jak można było się spodziewać, orzeczenie w sprawie LM, postępowanie prowadzone w ramach art. 7 TUE, skargi Komisji w ramach art. 258 TFUE czy kolejne pytania prejudycjalne polskich sądów w przedmiocie oceny zmian w sądownictwie spowodowały, że wykonywanie ENA wydawanych przez polskie organy może nie być już tak oczywiste i automatyczne jak do tej pory. Na kanwie powyższego orzeczenia TS UE High Court ostatecznie nie zdecydował jeszcze, czy wyda Polsce Artura C. Wydaje się, że sąd irlandzki uznał już, że pierwsza przesłanka odmowy, dotycząca ogólnego zagrożenia naruszenia prawa do rzetelnego procesu sądowego, została spełniona. High Court przeszedł tym samym do analizy, czy zagrożenia te mogą mieć wpływ na proces Artura C. w Polsce. Co więcej, sąd irlandzki uznał ostatnio, że odpowiedzi przesłane do tej pory przez sąd polski nie są wystarczające i zadał kolejne, szczegółowe pytania.

Orzeczenie w sprawie LM i możliwe zagrożenia polskiej praworządności rezonują także w innych państwach członkowskich. Parę dni temu hiszpański Centralny Sąd Śledczy zapytał Sąd Okręgowy w Rzeszowie o jego niezależność i zasady możliwej odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. Od odpowiedzi na te pytania sąd w Madrycie uzależnia decyzję o wykonaniu polskiego ENA w przedmiocie obywatela hiszpańskiego. Oczywiście, wbrew twierdzeniom B. Mazurek, rzeczniczki prasowej Prawa i Sprawiedliwości, madrycki sąd w żaden sposób nie ingeruje w wewnętrzny proces stanowienia prawa w Polsce. Jak się jednak wydaje, podobnie jak irlandzki High Court, także sąd hiszpański uznał, że pierwszy warunek odmowy wykonania polskiego ENA jest spełniony. Świadczy to o tym, że współpraca sądowa w sprawach karnych (a możliwe, że i w dalszej perspektywie w sprawach cywilnych) Polski z innymi państwami członkowskimi UE może być coraz bardziej utrudniona. Zasada wzajemnego zaufania została już poważnie nadwątlona i z pewnością ciężko będzie ją w pełni odbudować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz