Strony

piątek, 6 lutego 2015

Komentarz: TTIP w Dzienniku GP

Z przyjemnością zauważamy, że polskie media interesują się traktatem o wolnym handlu między UE a USA (TTIP). Dziennik Gazeta Prawna zamieszcza wywiad z Profesor Leokadią Oręziak. Smutkiem napawa jednak poziom dyskusji m.in. na temat mechanizmu sporów między inwestorami zagranicznymi a państwem przyjmującym (ISDS). Wywiad zawiera bowiem pewne nieprecyzyjne informacje, które mogą być dla czytelnika istotne:

  • Ze stosowaniem ISDS w praktyce wiąże się „bezmiar patologii” oraz „niezwykłe manipulacje przy rozstrzyganiu sporów"  ISDS jest mechanizmem relatywnie nowym, operującym na styku prawa międzynarodowego i prawa prywatnego. Można mieć do jego rozwoju wiele zastrzeżeń, o czym świadczy rozległa literatura na ten temat. Mówienie o ‘patologiach’ czy ‘manipulacjach’, a tym bardziej ich ‘bezmiarze’, sugeruje zachowania kryminalne. Żadna ze spraw nie spotkała się z zarzutami tego rodzaju wobec mechanizmu ISDS.
  • korporacje wykorzystują ISDS do wysuwania roszczeń wobec państw także z tytułu ‘pośredniego wywłaszczenia’ z przyszłych, zakładanych, zysków, a więc nieistniejących” – możliwość dochodzenia przyszłych strat (lucrum cessans) jest dopuszczalna w wielu systemach prawnych, w tym polskim. Nie ma nic nadzwyczajnego w dochodzeniu ‘nieistniejących’ przyszłych zysków. Kontrowersyjny może być natomiast zakres odszkodowania zasądzonego na takiej podstawie.
  • sędziami (arbitrami) są prywatni prawnicy, zatrudnieni na ogół w wielkich, nastawionych na zysk, międzynarodowych kancelariach prawniczych - arbitrami są zazwyczaj niezależni prawnicy-praktycy, często emerytowanie sędziowie i angielscy barristers różnej narodowości. Barristers są wyspecjalizowani w reprezentowaniu klienta przed sądem i nierzadko mają wieloletnie doświadczenie jako arbitrzy. Nie pracują w korporacjach prawniczych.
  • Praktyka pokazuje, że szanse wygrania przez państwo sporu przed sądem arbitrażowym są nieznaczne, gdyż na ogół wygrywają inwestorzy" – spory inwestycyjne zakończone orzeczeniem na ogół kończą się przegraną inwestora.
  • Najbardziej popularnym sądem arbitrażowym jest „ICSID przy Banku Światowym i UNCITRAL przy ONZ - ICSID to Międzynarodowe Centrum Rozstrzygania Sporów Inwestycyjnych. Nie jest sądem arbitrażowym ale instytucją wspomagającą trybunały (sądy) arbitrażowe powołane do rozstrzygania sporów. Natomiast UNCITRAL (Komitet ONZ ds. Międzynarodowego Prawa Handlowego) nie pełni nawet takiej funkcji. W sporach inwestycyjnych często stosuje się natomiast Regulamin Arbitrażowy opracowany przez UNCITRAL. Takie sprawy są zazwyczaj administrowane przez ICSID albo Stały Sąd Arbitrażowy (Permanent Court of Arbitration) w Hadze.
  • tajność tych spraw występuje praktycznie zawsze i żadna informacja nie jest w stanie dotrzeć do opinii publicznej – polecamy uwadze autorów strony internetowe, na których można znależć dokumentacje ze sporów, np. italaw.com i stronę ICSID. To prawda, że nie wszystkie sprawy są podawane do publicznej wiadomości. Ale tajność „praktycznie zawsze” i brak dostępności „żadnej informacji” to bardzo gruba przesada.
  • Konsultacje społeczne odbyły się jedynie w odniesieniu do mechanizmu ISDS - Komisja Europejska przeprowadziła także konsultacje nt. barier w handlu.
  • Ponad 90 proc. ze 150 tys. respondentów było przeciw umieszczeniu tego mechanizmu [tj. ISDS] w TTIP - warto przypomnieć że, jak pisaliśmy niedawnoz owych 150 tys. odpowiedzi jedynie 3000 miało charakter autorski. Około 145 tys. odpowiedzi w konsultacjach opierało się na gotowych szablonach przygotowanych przez przeciwników ISDS. Mimo że były to największe konsultacje społeczne w historii UE sama Komisja jest świadoma tego, że ich wynik nie jest reprezentatywny.
Debata nt. TTIP jest mocno spolaryzowana. Wymaga więc wyważonej analizy, angażującej obie strony sporu i pozwalającej dojść do konstruktywnych wniosków. Ambitna prasa codzienna jest świetnym forum aby czytelnikom taką wyważoną analizę zaprezentować. To prawda, że niektórzy uczestnicy sporu o TTIP mają podejście wykluczające jakąkolwiek debatę. Nie podejrzewamy jednak Dziennika Gazety Prawnej ani Pani Profesor Oręziak o fundamentalizm.
Faktem jest także, że pewne kwestie w debacie nt. TTIP mają podłoże ideologiczne a nie prawne czy faktycznie. Jest w niej jednak wiele miejsca na wyważoną analizę. Jak pokazuja powyższe nieścisłości jest to dyskusja wielodziedzinowa, angażująca wiedzę w zakresie finansów ale także prawa międzynarodowego publicznego, w tym inwestycyjnego i handlowego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz