Strony

niedziela, 5 marca 2017

Unia wielu prędkości coraz bliżej?

Niedawno pisaliśmy o skromnych obchodach z okazji 25-lecia Traktatu z Maastricht. Zbliżająca się 60. rocznica podpisania Traktatów rzymskich zdaje się jednak rodzić potrzebę podjęcia wyraźnej politycznej próby wyjścia z zakrętu, w którym znalazła się integracja europejska. „Gdy obchodzimy 60. rocznicę Traktatów rzymskich nadchodzi czas, by zjednoczona Europa 27 krajów sformułowała wizję swej przyszłości. Nadszedł czas na okazanie przywództwa, jedności i wspólnych rozwiązań” - powiedział w minioną środę, 1 marca, przewodniczący Komisji Europejskiej J.-C. Juncker przedstawiając w Parlamencie Europejskim Białą księgę nt. przyszłości Europy, w której zarysowano pięć możliwych scenariuszy dla Unii do 2025 r. 


Pierwszy scenariusz opiera się na kontynuacji dotychczasowych dokonań Unii, w tym przede wszystkim na dokończeniu budowy wspólnego rynku, unii energetycznej czy obronnej. W tej zachowawczej wizji wyraźna jest jednak pewna wątpliwość. Jak podkreślił Juncker: „my to robimy, będziemy dalej to robić, ale pojawia się pytanie, czy to wystarczy”. 



Drugi scenariusz wiąże się z rezygnacją ze wspólnych polityk i ograniczeniem integracji wyłącznie do rynku wewnętrznego. W Białej księdze zauważono, że w sytuacji, gdy przywódcy UE nie będą w stanie współpracować w dziedzinie zbieżnych celów, to wspólny rynek będzie jedynym sensem istnienia wspólnoty. 


Trzeci scenariusz zakłada powstanie Europy wielu prędkości – państwa wyrażające wolę zacieśnionej współpracy w pewnych dziedzinach podejmowałyby ją z pominięciem pozostałych (Biała księga wymienia w tym aspekcie m.in. współpracę wywiadów, policji i wymiaru sprawiedliwości, podatki i świadczenia socjalne). Opcja ta zakłada, że państwa będące w awangardzie nie wyłączałyby z niej pozostałych, ale stawiały na dołączenie ich do procesu integracji, gdy tylko będą na to gotowe. 

Czwarty scenariusz wyraża możliwość ograniczenia działań do wybranych polityk. W ten sposób kompetencje Unii by się zmniejszyły, ale jednocześnie mogłyby stać się bardziej efektywne. Dotyczy to zwłaszcza tych dziedzin, w których współpraca przynosi znaczącą „wartość dodaną”. 

Wreszcie piąty scenariusz, obecnie chyba najmniej prawdopodobny, zakłada pełną federalizację. Ograniczenie suwerenności państw członkowskich - Unia mówiłaby jednym głosem na arenie międzynarodowej, nad stabilnością strefy euro czuwałby Europejski Fundusz Walutowy, państwa członkowskie współpracowałyby ze sobą w dziedzinie polityki fiskalnej – miałoby skutkować szybkim wzrostem gospodarczym. 

Wydaje się, że najbliżej realizacji jest trzeci scenariusz z Białej księgi, na co wskazuje wspólne oświadczenie ministrów spraw zagranicznych Niemiec i Francji. Opowiadając się za silniejszą Europą, S. Gabriel i J.-M. Ayrault zauważyli: „powinniśmy znaleźć sposoby, by lepiej uwzględniać różnice ambicji poszczególnych państw członkowskich, tak by Europa lepiej im odpowiadała”. Podzielili jednocześnie stanowisko Junckera, że Unia jest czymś więcej niż tylko rynkiem wewnętrznym, podkreślając, że opiera się na „fundamencie składającym się ze wspólnych wartości, solidarności i praworządności”. 

W czwartek swoje dość ogólne stanowisko w sprawie przyszłości Unii wyraziła także Grupa Wyszehradzka. W deklaracji czytamy m.in., że Unia pozostaje „najlepszym narzędziem, by sprostać stojącym przed nami wyzwaniom”, polityka „wielu prędkości” doprowadziłaby do dezintegracji Unii, a wszystkie państwa członkowskie muszą „dążyć w tym samym kierunku”. Co ciekawe, zarówno propozycja Junckera, jak też stanowisko Grupy Wyszehradzkiej nie zakładają zmiany obecnie obowiązujących traktatów (mimo wcześniejszych odmiennych deklaracji ze strony polskiego obozu rządowego). Może to wskazywać na istnienie znaczących różnic w ramach Grupy co do wizji funkcjonowania Unii. Jest to widoczne także w braku jednomyślności, jeśli chodzi o poparcie dla przedłużenia kadencji D. Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej

Ostateczne decyzje w sprawie przyszłości UE mają zostać podjęte przez państwa członkowskie w grudniu, ale niewykluczone, że wyraźne kierunki dalszego rozwoju zostaną zapisane już w Deklaracji Rzymskiej, która zostanie przyjęta 25 marca w stolicy Włoch. W kolejnych miesiącach Komisja ma przestawić szczegółowe kierunki reform m.in. w dziedzinie polityki społecznej czy funkcjonowania instytucji unijnych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz