Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marek Wasiński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marek Wasiński. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 grudnia 2025

Na tropie ‘Drugiego Świata’ w prawie międzynarodowym: Rozmowa z Patrykiem Labudą i Markiem Janem Wasińskim

Jakiś czas temu obiecaliśmy zamieszczenie rozmowy o SWAIL (Second World Approaches to International Law) i dziś zamieszczając ją poniżej zapraszamy do uważnej lektury. Rozmowa szalenie interesująca i gęsta:)
Patrykowi i Markowi dziękujemy za podzielenie się z nami i tłumaczenie całości.


Na tropie ‘Drugiego Świata’ w prawie międzynarodowym: Rozmowa z Patrykiem Labudą i Markiem Janem Wasińskim

Polina Kulish and Hendrik Simon

Wywiad ukazał się pierwotnie w wersji angielskiej na Völkerrechtsblog oraz Central European University Review of Books. Poniżej prezentujemy polskie tłumaczenie obu autorów.

 

1. Drogi Patryku, Marku, w lutym 2025 roku wzięliśmy udział w konferencji, którą zorganizowaliście na Central European University w Wiedniu pod tytułem ‘W poszukiwaniu SWAIL’. Czy był jakiś moment, akademicki czy polityczny, który leży u źródeł SWAIL? Na co SWAIL reaguje i czy ma ono także wymiar proaktywny?

PL: Dziękujemy za zaproszenie, Polino i Hendriku. Jest to wspaniała okazja, by rozwinąć pewne wątki z naszej konferencji.

W moim przypadku, idea ‘SWAIL’ wykiełkowała w sposób dość organiczny po inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku. Wprawdzie wyjechałem za granicę po ukończeniu studiów w Polsce, jak się później okazało ‘na stałe’, ale nadal zastanawiała mnie pozycja Europy (środkowo-)wschodniej [dalej: E(Ś)W]* w polityce, kulturze, europejskiej czy globalnej historii… a także w prawie (międzynarodowym). Nie miałem nigdy okazji zgłębić tych spraw, głównie z powodu ‘rynku idei’ panującego na zachodnich uniwersytetach, gdzie zagadnienia wschodnio-europejskie nie miały większego zbytu. Rachunek sumienia nastąpił dopiero, gdy zobaczyłem jak część analityków zachodnich i nie-zachodnich (błędnie) ‘rozumiała’ inwazję Rosji – wymusiło to swoistego rodzaju rozliczenie z dominującymi ramami myślowymi czy kategoriami pojęciowymi, których niektórzy prawnicy międzynarodowi używali do analizy tych wydarzeń.

Pełnowymiarową inwazję obserwowałem z Senegalu, gdzie wówczas mieszkałem i gdzie często wdawałem się w dość surrealistyczne rozmowy o E(Ś)W. Napisałem wtedy krótki post w EJIL:Talk!, gdzie skrytykowałem redukcjonizm niektórych prawników międzynarodowych, zarówno tych z tzw. ‘głównego nurtu’, jak i samozwańczych ‘krytyków’ (crits), którzy wypowiadali się o, na przykład, prawie do samostanowienia czy podwójnych standardach, ale dopuszczali się wielu uproszczeń lub błędów, ponieważ pisali o sprawach, których nigdy nie badali… a jednocześnie czuli się, o dziwo, uprawnieni do wygłaszania gromkich opinii na te tematy. Dostałem wiele e-maili w odpowiedzi, zwłaszcza od osób mieszkających poza Zachodem, które mi za post dziękowały, bo pomógł im zrewidować ich interpretację inwazji. Te reakcje wzbudziły dalsze pytania, badania oraz kontakty z osobami, które miały podobne do moich wątpliwości dotyczące ‘naszej’ dziedziny prawa międzynarodowego.

Po trzech latach, nadal zastanawia mnie, jak wiele osób czuje się uprawnionych do pisania o sprawach wschodnio-europejskich nie tylko bez wystarczającej wiedzy o naszym regionie, ale nawet bez podjęcia próby skonsultowania swoich zewnętrznych interpretacji z perspektywą lokalną. Jest to o tyle dziwne, że w środowiskach uniwersyteckich nie kwestionuje się już zasadniczo potrzeby uwzględniania doświadczeń życiowych, co wiedzie do swoistej pokory wobec własnej pozycji (positionality) intelektualnej.  Wyjątkiem zdaje się tu być E(Ś)W, gdzie jak się okazuje perspektywy ‘lokalne’ czy ‘postkolonialne’ zdają się nadal nie odgrywać większej roli, przynajmniej w prawie międzynarodowym. Pod tym względem, apel SWAIL o potraktowanie E(Ś)W jako odrębnego miejsca tworzenia wiedzy z zakresu prawa międzynarodowego jest reakcją na pewne trendy zaobserwowane po 2022 roku, zwłaszcza jeśli chodzi o zachodnio- i rosyjskocentryczne mapy mentalne naszego regionu oraz mocno spóźnione rozliczenie z ‘imperialną niewinnością’ Rosji (Botakoz Kassymbekova). SWAIL ma także różne proaktywne wymiary, do których z pewnością powrócimy później, w tym apel o wielokierunkową dekolonizację – używam tego nieco kontrowersyjnego terminu, aby nasze przesłanie było intuicyjnie zrozumiałe – naszej dyscypliny w stosunku do E(Ś)W, w tym także istotny wymiar autorefleksyjny, skierowany do samych badaczy wschodnio-europejskich.

* Nota lingwistyczna: w wersji angielskiej wywiadu używam konsekwentnie zwrotu ‘Europa wschodnia’ z przyczyn naukowych, które wyjaśniam poniżej, choć jest on dla mnie tożsamy rzeczowo ze zwrotem EŚW; w tłumaczeniu polskim zdecydowałem się na bardziej tradycyjny u nas zwrot Europa środkowo-wschodnia [E(Ś)W], dodając nawias wokół słowa ‘środkowa’, żeby zasygnalizować ambiwalencję terminologiczną autora. Używam natomiast przymiotnika ‘wschodnio-europejski’, jako że nie ma zgrabnego zwrotu, który by włączył ‘środek’ do tej funkcji gramatycznej w języku polskim.

MW: Zgadzam się z Patrykiem, że w lutym 2022 r. potrzeba SWAIL stała się wręcz dojmująca. Spróbuję nakreślić nieco szerszą perspektywę historyczną – przy czym doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że pod względem precyzji znajdę się niepokojąco blisko Woody Allen’a definiującego ‘człowieka współczesnego’ jako urodzonego po Nietzscheańskim ‘Bóg umarł’, ale jeszcze przed premierą ‘I Wanna Hold Your Hand’... Ale spróbujmy: uważam, że nie rozmawialibyśmy dziś o SWAIL, gdyby David Kennedy nie opublikował ‘Spring Break' i gdyby nie upadła Żelazna Kurtyna. Cofamy się zatem do końca lat 80. i początku 90 ubiegłego stulecia.

Tekst Kennedy’ego to przykład odważnej i uczciwej autorefleksji o przełamywaniu przez prawnika międzynarodowego ograniczeń poznawczych. To apel, by odrzucić tę irytującą intelektualną pozę, którą Jean d’Aspremont określił jako udawanie 'niezwyciężonego’. Chodzi o to, żeby wreszcie uświadomić sobie, że prawnik międzynarodowy jest częścią problemu, który próbuje rozwiązać, wyjaśnić lub choćby opisać. Artykuł Kennedy’ego przywołuje na myśl akt reżysera, który kieruje kamerę na samego siebie. Frédéric Mégret trafnie stwierdził, że dotyka nas wtedy egzystencjalny niepokój. Pamiętam dokładnie lekturę fragmentów, w których Kennedy opisywał swoją fascynację, niemal erotyczne zauroczenie, kobietą uwięzioną przez władze urugwajskie, z którą spotkał się w toku misji humanitarnej. Przyszło mi wtedy do głowy, że taka radykalna autorefleksja nie mogłaby się przebić do czasopism akademickich E(Ś)W...

Osadźmy teraz intelektualną postawę Kennedy’ego w szerszym kontekście historycznym. Publikacja 'Spring Break' zbiegła się z rozpadem bloku sowieckiego. Wkrótce potem, część byłych ‘sojuszników ZSRR’ — chcę podkreślić, że jest to określenie, którego niektórzy badacze prawa międzynarodowego wciąż używają bez głębszego zastanowienia — stała się członkami Unii Europejskiej… Kiedy o tym mówię, to przychodzi mi na myśl tekst piosenki The Dreadnoughts pt. ‘The Storm’. To kawałek, w gruncie rzeczy, bardzo heglowski! Pasuje jak ulał do najnowszej historii wielu państw E(Ś)W: dzieciom rewolucji udaje się wreszcie zostać ‘rich men, big men, fattened up, happy, reborn’. Ale coś za coś: dialektyczna przemiana wiąże się ze stratą. Pozwólcie, że wyjaśnię na przykładzie, co mam na myśli. Mój promotor w przewodzie doktorskim, prof. Piotr Daranowski, opowiadał mi niegdyś o wydarzeniach początku lat 80. Przychodzili do niego działacze związków zawodowych i pytali, w jaki sposób Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych może pomóc w obronie podstawowych wolności w Polsce? Oni traktowali ten dokument śmiertelnie poważnie! Więcej nawet: jakby to był obdarzony cudowną mocą amulet do transformowania rzeczywistości! Jednak już dwie dekady później, w czasie inwazji na Irak w 2003 r., mało kto przejmował się prawem międzynarodowym. Zamiast tego tabuny ‘ekspertów’ (i nie tylko) spekulowały o perspektywach związanych z ‘polską strefą okupacyjną’ w Azji. To był moment porzucenia mitu o powszechnym prawie międzynarodowym układającym w sposób bezstronny relacje między wszystkimi mieszkańcami tej biało-błękitnej kuli pędzącej przez kosmos. To był koniec niewinności.