Polskie
i zagraniczne
media w ostatnim czasie doniosły o przełomowym wydarzeniu w trakcie trwającego
procesu byłego konsula RP, oskarżanego o zlecenie zabójstwa teściowej, w wyniku którego
zginął również jej kierowca. Wojciech Janowski kolejny raz (pierwszy raz
uczynił to bezpośrednio po zatrzymaniu w 2014 r., jednak szybko się z tego wycofał,
tłumacząc się słabą znajomością języka francuskiego) przyznał się do zlecenia
zabójstwa - wówczas najbogatszej kobiety w Monako - Helene Pastor. Prokurator
domaga się kary dożywocia.
W związku z wyjątkowością tej sprawy trudno obwiniać polskie
władze za błąd w wyborze swojego reprezentanta, jednocześnie jednak równie
trudno wyobrazić sobie bardziej spektakularny przykład sprzeniewierzenia się cechom,
jakie ma uosabiać osoba powołana na to stanowisko. Zgodnie z art. 5 ust. 2 ustawy o funkcjach konsulów Rzeczypospolitej, a więc ustawy, jaka obowiązywała w
momencie powoływania Wojciech Janowskiego na stanowiska konsula honorowego, mógł
być na nie „powołany obywatel polski zamieszkały w państwie przyjmującym,
obywatel państwa przyjmującego lub państwa trzeciego, posiadający wysoki autorytet, cieszący się zaufaniem oraz dający
rękojmię wykonywania funkcji zgodnie z interesami Rzeczypospolitej Polskiej i
jej obywateli”.