Szczyt Rady Europejskiej z 9 i 10 marca br wywołał - przez odnowienie mandatu Donalda Tuska na stanowisku Przewodniczącego Rady Europejskiej i odmowę podpisania konkluzji szczytu przez premier B. Szydło - olbrzymie emocje na polskiej, ale też i europejskiej scenie politycznej. Nie chcąc angażować się w spory polityczne, postanowiliśmy w redakcji PPM odczekać ze skomentowaniem tych wydarzeń i zachęcić naszych Czytelników do refleksji, co z całej tej sytuacji wynika dla Polski.
Choć oderwanie się od politycznego kontekstu jest w tym wypadku bardzo trudne, postaramy się odnosić wyłącznie do faktów (ale nie faktów z alternatywnej rzeczywistości prezentowanej przez TVP -
co co raz częściej zauważają też zagraniczni komentatorzy, zob. np. EUobserver) i aspektów prawnych całej sytuacji.
Kwestią pierwszorzędną z punktu widzenia prawnika jest wyjaśnienie, w świetle obowiązujących regulacji prawa UE, podnoszonych przez polskie władze zarzutów wobec wyboru Tuska na przewodniczącego Rady dotyczących naruszeń "unijnych zasad". Zacznijmy od zarzutu, który miał uzasadniać (obok względów czysto politycznych i personalnych) na pozór prawną niemożność poparcia Tuska przez polski rząd - zarzutu naruszenia "zasady neutralności politycznej". Zdaniem polityków PiS (wyjaśniała to m.in. B. Szydło w liście wysłanym przed szczytem do członków Rady Europejskiej czy J. Kaczyński w wywiadzie dla Gazety Polskiej) "naczelną zasadą sprawowania urzędu o charakterze międzynarodowym jest zasada neutralności politycznej wobec typowych dla demokracji sporów krajowych" co oznacza m.in., że taki funkcjonariusz międzynarodowy musi powstrzymywać się "od ingerowania w polityczne sprawy poszczególnych państw członkowskich". Regulujący procedurę wyboru szefa Rady Europejskiej art 15 ust. 5 TUE przewiduje również możliwość pozbawienia go mandatu z powodu przeszkody albo poważnego uchybienia - a za takie mogłoby zostać uznane naruszenie zasad pełnienia funkcji. Problem jednak w tym, że takiej ogólnej "zasady neutralności", jak przedstawiana przez polityków PiS, obowiązującej wszystkich funkcjonariuszy międzynarodowych z przewodniczącym RE włącznie po prostu nie ma! Status funkcjonariusza międzynarodowego , obowiązujące go zasady, jego prawa i obowiązki są regulowane aktami konkretnej organizacji, organu czy innej instytucji międzynarodowej, której dana osoba jest funkcjonariuszem. W przypadku przewodniczącego Rady Europejskiej te zagadnienia reguluje Kodeks etyki przewodniczącego Rady Europejskiej, z którego w żaden sposób nie można wywieść owej "zasady neutralności". Przeciwnie, przewodniczący ma wprawdzie działać w sposób zgodny z powagą pełnionego urzędu, w wyłącznym interesie Unii, ale może jednocześnie nawet
"być członkiem krajowej lub europejskiej partii politycznej bądź krajowego lub europejskiego związku zawodowego albo sprawować w takiej partii lub w takim związku funkcje honorowe lub niekierownicze, o ile nie ogranicza to jego dostępności do pełnienia urzędu przewodniczącego. Przewodniczący może również sprawować funkcje polityczne w europejskiej partii politycznej, o ile nie wiąże się to z zadaniami kierowniczymi. Obowiązki wynikającego z pełnienia urzędu przewodniczącego są nadrzędne względem zobowiązań partyjnych" (pkt 13 kodeksu)