Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TK. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 listopada 2020

Guest Post: Rządy prawa w Polsce – niezawisłość, bezstronność i niezależność sędziów

 

Rządy prawa w Polsce – niezawisłość, bezstronność i niezależność sędziów

 

Wśród dowodów na prawdziwość zarzutów o łamanie przez rząd PiS-u i jego ciała   m.in. w postaci TK Julii Przyłębskiej zasad i norm składających się na rządy prawa w tym niezawisłości, bezstronności i niezależności niektórych sędziów znacząca jest waga jednoznacznych i wyraźnych wyjaśnień sprawców kierowniczych. Taki charakter ma wypowiedź dr hab. (kandydata na profesora) Andrzeja Zybertowicza, członka formalnych i nieformalnych gremiów rządzących[1]. Wypowiadając się – 27/XI/2020 w rozmowie w RMF 24 (zobacz tu) – na temat terminu ogłoszenia orzeczenia z 22/XI/2020 w sprawie „aborcji” stwierdził:

„Po pierwsze, porażkę odnieśli ci, którzy nie wyczuli nastrojów społecznych. Bo niezależnie od tego, jak ocenimy treść tego orzeczenia, to niefortunne bez wątpienia było wydanie tego orzeczenia w takim właśnie terminie. Mam wrażenie, że to orzeczenie w tym terminie zostało wydane z powodu przestrzelenia wyobrażeń na temat stopnia konserwatyzmu społeczeństwa polskiego rzeczywistymi trendami przemian świadomości, zwłaszcza młodego pokolenia. [Nie, żebym rozumiał, co pan profesor ma na myśli mówiąc o tym. To znaczy niefortunny był termin. No, ale wie pan, politycy PiS-u odpowiedzą panu prosto - to niezależny Trybunał Konstytucyjny o tym zdecydował, przecież nie my. Teraz rzeczywiście PiS musi zjeść tę żabę. – pytanie zadał prowadzący rozmowę Andrzej Mazurek] No tak, ale Trybunał zawsze dokonuje jakiejś hierarchizacji orzeczeń. Przecież wiadomo, że polski Trybunał, jak i inne trybunały mają więcej orzeczeń do wykonania, niż realizują w danym momencie.”.

Rezygnuję z jakiegokolwiek komentarza; treść wypowiedzi jest tak jednoznaczna, że komentarz tylko osłabiłby wagę dowodu.

Prof. Jerzy Menkes

 



[1] Np. doradcy Prezydenta, doradca szefa BBN, etc., etc.

wtorek, 24 listopada 2020

Guest Post: Bukareszt w Warszawie?

 

Jerzy Kranz

Bukareszt w Warszawie?

 

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego kierowanego przez Julię Przyłębską (TK)[1] wywołał sporo zamieszania zarówno w świecie prawniczym, jak i na polskich ulicach. Nie wnikając w jego prawnicze szczegóły[2] warto się zastanowić nad kilkoma, wybranymi kwestiami i pytaniami ogólnej natury. Zarówno bowiem prawodawcy, jak i sędziowie powinni mieć na uwadze nie tylko treść norm prawnych, lecz również ich cele oraz skutki społeczne. Chodzi zwłaszcza o wyjaśnienie nieporozumień oraz celowych przekłamań związanych z tym wyrokiem.

 

I. Czy płód, czyli organizm w fazie prenatalnej, jest podmiotem prawa do życia?

Trzeba na wstępie wyjaśnić, że czym innym jest prawo do życia, a czym innym ochrona życia – znaczenie tych pojęć jest inne, a każde z nich podlega różnicowaniu w konkretnych systemach prawnych, nie mając jednak charakteru bezwzględnego. Ponadto, czym innym jest płód, a czym innym osoba (człowiek, dziecko).

Ustalanie momentu początku życia i jego końca nie jest głównym zadaniem prawników, ani genetyków, a jeśli już to filozofów lub teologów. Przejmowanie ich poglądów w formie prawnej łączy się z nieuchronnymi kontrowersjami, zwłaszcza że tak wrażliwe kwestie moralne tylko wyjątkowo i ostrożnie należy poddawać legislacji lub rozstrzygnięciom sądowym. W obu bowiem przypadkach wisi w powietrzu groźba decyzji umotywowanych politycznie i/lub religijnie, co doprowadzi do kolejnych konfliktów.

Systemy prawne (prawo międzynarodowe i prawo krajowe) nie udzielają w tej mierze (niekiedy intencjonalnie) jednoznacznych odpowiedzi ze względu na różnice poglądów co do statusu prawnego płodu, zwłaszcza w kontekście jego ew. prawa do życia albo ochrony życia od tzw. poczęcia. Z art. 38 Konstytucji RP („Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”) nie wynikają w tym względzie jednoznaczne i konkretne wskazówki, zwłaszcza odnośnie aborcji. Było to oczywiste w pracach nad tekstem Konstytucji RP i nadużyciem w tym kontekście jest zrównanie prawa do życia z ochroną prawną życia oraz twierdzenie, że z tego artykułu wynika prawo płodu do życia (koncepcja dziecka nienarodzonego).

Wywiedzenie prawa płodu do życia z zasady państwa demokratycznego (orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 1997 r. – K 26/96[3]) nie miało zbyt solidnych podstaw prawnych (pozaprawnie wyrok był swoistym prezentem dla papieża Jana Pawła II na kilka dni przed jego wizytą w Polsce). Warto jednak odnotować pewne fragmenty tego orzeczenia: „Stwierdzenie, że życie człowieka w każdej fazie jego rozwoju stanowi wartość konstytucyjną podlegającą ochronie nie oznacza, że intensywność tej ochrony w każdej fazie życia i w każdych okolicznościach ma być taka sama”; ponadto „przyjęcie, iż życie ludzkie, w tym życie w fazie prenatalnej, stanowi wartość konstytucyjną, nie przesądza jeszcze kwestii, iż w pewnych wyjątkowych sytuacjach ochrona tej wartości może zostać ograniczona lub nawet wyłączona ze względu na konieczność ochrony lub realizacji innych wartości, praw czy wolności konstytucyjnych”. W zależności zatem od usankcjonowanych systemów wartości przebija tu wyraźnie dopuszczalność zróżnicowanych ocen.

Przekonania moralne grup społecznych pozostają często w konflikcie, każdy jednak ma prawo bronić ich w dobrej wierze, w tym katolicy i kościelna hierarchia. Tym niemniej najgorszym wariantem wydaje się ledwo kamuflowana presja na przekształcenie norm religijnych w normy państwowe. Czy nie lepiej, aby Kościół katolicki bardziej polegał na sumieniu swoich wyznawców i wzmocnił pomoc dla rodzin (matek) w potrzebie? Katolik może się przecież trzymać reguł swojego Kościoła nawet jeśli prawo świeckie dopuszcza aborcję.

 

II. Czy istnieje prawo do aborcji rozumiane jako roszczenie prawne (prawo podmiotowe)? Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy zbadać, w jakim systemie prawnym, komu miałoby przysługiwać, o jakiej treści i z jakich względów (kwestia okoliczności, celów, skutków społecznych i chronionych wartości).

Przerwanie ciąży dozwolone jest w większości systemów prawa krajowego, które różnią się jednak w tym względzie pod względem materialnym i proceduralnym. O ile prawo do aborcji jest i powinno być regulowane w prawie krajowym (w Polsce istnieje ono nadal, nawet po opublikowaniu omawianego wyroku), o tyle nie przewidziano go w prawie międzynarodowym, które jednak – co ważne – nie zakazuje aborcji. Ten stan rzeczy wynika ze zróżnicowania państw pod względem kulturowym, religijnym i politycznym. W konsekwencji mało celowe i nierealne jest postulowania takiego prawa w skali światowej i w powszechnym prawie międzynarodowym, co nie wyklucza pewnych form ochrony osoby ludzkiej w normach tego prawa.

Jeśli prawo krajowe dopuszcza legalną aborcję, to z reguły wyznacza jej prawne przesłanki, a więc także pewne granice (zakazy). W państwie praworządnym regulacja ta wynikać musi ze społecznej debaty i akceptacji pewnych wartości i zasad prawnych[4]. Co jednak istotne, ograniczone krajowe prawo do aborcji musi uwzględniać swobodę wyboru przez ciężarną swojej decyzji (opartej w znacznej mierze na wiedzy specjalistycznej, np. badaniach prenatalnych), z drugiej zaś strony regulacja ta nie może się sprowadzać do przymusu rodzenia, a zwłaszcza przymusu rodzenia płodu nieodwracalnie uszkodzonego (a ten ostatni wariant przymusu wynika expressis verbis z wyroku TK). W tym ostatnim przypadku można sobie wyobrazić, że regulacja prawna powstała w wyniku omawianego wyroku TK zostałaby przez ETPC uznana za naruszenie Konwencji w kontekście art. 3 EKPC zakazującego nieludzkiego traktowania (zakazanego również w art. 40 Konstytucji RP).

Innymi słowy należy rozróżniać między prawem do aborcji i jego pewnymi ograniczeniami prawnymi a przymusem rodzenia, a nawet rozszerzoną odpowiedzialnością karną[5]. Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego, prezesa PiS: „Będziemy dążyli do tego, by nawet przypadki ciąż bardzo trudnych, kiedy dziecko jest skazane na śmierć, mocno zdeformowane, kończyły się jednak porodem, by to dziecko mogło być ochrzczone, pochowane, miało imię” (12 października 2016 r.). Mamy tu do czynienia z nawoływaniem do heroizmu, a poniekąd także męczeństwa. Godne zastanowienia jest jednak dlaczego Pan Bóg wybrał dla katolików jako wyrocznię prezesa PiS, prezesów TK czy też krakowskiego arcybiskupa.

 

III. Nie można wprawdzie w dalszej przyszłości wykluczyć ustanowienia materialnego (choć zapewne ograniczonego) prawa do aborcji w regionalnej skali międzynarodowej. Nie wydaje się jednak obecnie niezbędne i realne, aby ETPC uznał brak prawa takiego prawa za naruszenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. W tym kontekście wypada raczej respektować (i tak jest zasadnicza linia orzecznicza ETPC w sprawach obyczajowych i światopoglądowych) zróżnicowanie kulturowe społeczeństw oraz systemów ustrojowych państw członkowskich.

Istotnym elementem krajowego prawa do aborcji jest możliwość jego skutecznego egzekwowania. Defekty w tej materii są znane z praktyki i polegają na celowym braku lub opóźnianiu przepisów wykonawczych, biurokratyzmie licznych instancji, a także na dopuszczaniu w szpitalach publicznych do powoływania się przez lekarzy na klauzulę sumienia. Zgodnie z orzeczeniem TK lekarz odmawiający dokonania aborcji ze względu na tę klauzulę nie ma obowiązku wskazania innych lekarzy lub placówek uprawnionych do takich zabiegów[6]. Polska jest znanym przykładem takich świadomych i zamierzonych defektów systemowych w realizacji prawa do aborcji przez władze państwowe lub część środowiska lekarskiego, co wytykają orzeczenia ETPC[7].

Takie deficyty można skarżyć przed sądami krajowymi, a w niektórych przypadkach przed sądami międzynarodowymi (np. przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka – ETPC w Strasburgu). Są to jednak co do zasady skargi natury proceduralnej dotyczące realizowania istniejącej już regulacji aborcji w prawie krajowym, przy czym na rozstrzygnięcie czekać trzeba latami.

 

IV. Wydany z pełną premedytacją merytoryczną i czasową wyrok tzw. Trybunału Konstytucyjnego łamie podstawowe standardy prawne. Jest on wyrazem zniewolenia w imię doktryny kobieta-inkubator oraz teologii macicy. Wywołał on sytuację społecznie rewolucyjną i zaskakującą dla władz RP. Stało się tak mimo próby przepchnięcia tej kwestii bez legislacyjnego udziału parlamentu, bez dyskusji społecznej i w kontekście pandemii. Wyrok ten spotkał się jednak z entuzjastyczną aprobatą części środowisk katolickich i przedstawicieli episkopatu[8].

Uchwalanie i stosowanie prawa nie może być ślepe i bezrefleksyjne – trzeba myśleć o celach, wartościach i skutkach. Jeśli jednak dla formalisty, zwłaszcza będącego w służbie państwa, na pierwszym planie stoi obowiązek przestrzegania, nawet jeśli źródłem przepisów jest autokratyczny albo dyktatorski reżim, to doświadczenia faszyzmu i komunizmu winny stanowić w tym względzie przestrogę. Uwzględnić trzeba, że w sytuacjach skrajnych (rewolucyjnych) stosowanie i interpretacja prawa mogą (a niekiedy powinny) odbiegać od rutyny (często niezbędnej w normalnych warunkach). Innymi słowy nie ma i nie będzie zmian rewolucyjnych zawsze zgodnych z prawem. Działania Partii Umiarkowanego Postępu w Granicach Prawa są nie zawsze na miejscu, a niekiedy szkodliwe. Należy unikać sytuacji, w których zbyt łatwo przychodzi promowanie legalizmu kosztem cierpienia innych.

 

V. Brak urzędowej publikacji tekstu wyroku TK, tłumaczony brakiem jego formalnego uzasadnienia, przyczynia się do zwiększenia chaosu i niepewności prawnej. Nie można wykluczyć, że do publikacji tej dojdzie w dogodnej dla rządzących chwili, przypuszczać jednak można, że przesłanką byłoby zapewnienie w Sejmie odpowiedniej większości dla poprawki wniesionej przez Prezydenta RP albo dla jakiejś nowej ustawy. Należy wątpić, czy doprowadzi to do uspokojenia nastrojów.

Uznając jednak (w imię legalizmu) konieczność opublikowania wyroku TK, prawnicy winni przygotować i opracować koncepcje pozwalające ograniczyć lub wyeliminować skutki prawne (opublikowanego) wyroku. Zgoda, nie ma formalnego trybu uchylania lub unieważniania wyroków TK, można jednak pracować nad argumentacją prawną do wykorzystania w pracach parlamentu (nowe ustawy, zmiany ustaw) lub orzeczeniach sądowych (próby oceny konstytucyjności przez sądy powszechne w tzw. rozproszony sposób). Ten postulat ma pierwszoplanowe znaczenie, ponieważ publikacja wyroku lub zmiana obowiązującej ustawy w duchu propozycji Prezydenta RP doprowadzi w krótkim czasie do dramatycznych skutków.

Kobiety dotknięte i straumatyzowane prawem i (często bezprawną) praktyką antyaborcyjną w Polsce nie zawsze są gotowe do działań prawnych, które pozwoliłyby stworzyć precedens i pomóc w przyszłości innym kobietom w podobnej sytuacji. Lekarze-ginekolodzy obawiają się konsekwencji karnych (karalność za przeprowadzenie zabiegu oraz za udzielenie kobiecie ciężarnej pomocy - art. 152 kodeksu karnego). Jeśli zaś ich sprawa trafi do sądu, to podobne obawy mogą charakteryzować sędziów rozstrzygających w tych kwestiach. Innymi słowy, każdy woli bardziej spokój niż szarpaninę, każdy ma rodzinę, dzieci, kredyt do spłaty itp.

Czy można od nich oczekiwać poświęcenia. Pewnie nie można, ale mimo to znajdują się i znajdą kobiety, lekarze lub sędziowie, którzy zaryzykują. Przykładów z całkiem niedawnej historii nie brakuje, a zmiany nie spadają z nieba. Również obóz „dobrej zmiany” reaguje tylko na opór. Wobec coraz bardziej represyjnego charakteru tej władzy i narastającego bezprawia, odwaga zdrożała, ale nie brakuje odważnych.

 

VI. Co dalej? Wydaje się, że dotychczasowy tzw. kompromis aborcyjny (w rzeczywistości tylko kompromis między dwoma orientacjami katolickimi) został pogrzebany przez prezesa PiS i pozostającą na jego usługach prezeskę TK. Nie ma raczej powrotu do status quo ante i nie ma akceptacji środowisk kobiecych dla nieludzkiego wyroku.

Wyrokiem TK zlikwidowano w całości dopuszczalność legalnej aborcji związanej z ciężkim i nieodwracalnym upośledzeniem płodu albo nieuleczalną chorobą zagrażającą jego życiu, co sprowadza się do przymusu rodzenia wszystkich płodów upośledzonych. Utrzymano natomiast legalność aborcji w przypadku zagrożenia dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej oraz gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego (np. gwałt, kazirodztwo). Warto jednak przypomnieć, że w przypadku kobiet zgwałconych w czasie konfliktu zbrojnego w Bośni kobiet Jan Paweł II reprezentował odmienne stanowisko (w liście do arcybiskupa Sarajewa z 2 lutego 1993 r.).

Zgłoszona (30.10.2020 r.) przez Prezydenta, naprędce i w popłochu, propozycja naprawienia sytuacji powstałej w wyniku wyroku TK z 22 października 2020 r. polega (wbrew wyrokowi) na dopuszczeniu legalnego przerwanie ciąży w przypadku bardzo ciężkich wad płodu prowadzących nieuchronnie do jego śmierci, nie zezwalając jednak (tu w zgodzie z wyrokiem) na legalne przerwanie ciąży w przypadku lżejszego upośledzenia płodu. Łączy się z tym mit o szczęśliwych dzieciach dotkniętych tzw. zespołem Downa i zapobieżenia aborcji w takich przypadkach. Trudno uwierzyć, że autor zgłasza tę propozycję na poważnie – jest ona zresztą traktowana w kręgach katolickich fundamentalistów jako zdrada.

 

VII. W rzeczywistości, uwzględniając znane i oficjalne statystyki (ok. 1100 legalnych zabiegów aborcji rocznie), Prezydent RP walczy o przymusowe narodziny około kilkuset dzieci (a Trybunał Julii Przyłębskiej o kilkaset więcej). I tu należy postawić kilka pytań. Co w poprzednich latach zrobił rząd i Prezydent RP dla żyjących w Polsce ponad stu tysięcy dzieci niepełnosprawnych, w tym kilkudziesięciu tysięcy dzieci z zespołem Downa? Pytanie drugie o fundamentalnym znaczeniu – co robią rząd i Prezydent RP, aby zredukować liczbę (szacunkową, ale bezsporną) ponad stu tysięcy aborcji przeprowadzanych rocznie poza systemem oficjalnym (w kraju i zagranicą)? Jak wygląda edukacja seksualna, pomoc dla samotnych matek oraz system świadczeń dla osób niepełnosprawnych (przypomnijmy dramatyczne protesty ich rodzin w Sejmie – również poprzedniej kadencji). Co z dostępnością do środków kontroli urodzeń?

Dlaczego tyle troski i zamieszania i tak wielka batalia prawna dotycząca ok. tysiąca przypadków, a tak cicho co do pozostałych setek tysięcy istot nieurodzonych oraz już żyjących dzieci niepełnosprawnych? Pytania te obnażają obłudę i arogancję rządzących (wspomaganych przez Kościół katolicki). Co więcej taka polityka okazuje się mało skuteczna w kontekście poprawy sytuacji demograficznej Polski (nawet mimo 500 plus), wzmacnia tendencję do aborcji pozaoficjalnej (nie zawsze bezpiecznej), nie ułatwia dostępności badań prenatalnych oraz, last but not least, stwarza uprzywilejowaną sytuację dla kobiet lepiej sytuowanych finansowo (podział klasowy).

Odwołując się do kryteriów prawnej zasady proporcjonalności, jak oceniać środki zastosowane w omawianym wyroku TK wobec kobiety ciężarnej. Czy (w kontekście zamierzonego celu) wyrok ten, w swej zamierzonej brutalności, jest niezbędny, a jednocześnie najmniej uciążliwy? Czy tak ma wyglądać najwyższy stopień troski o rodzinę i ochronę życia? Czy korzyści z wyroku TK przeważają nad wadami?

Narzuca się nieodparcie wniosek, że ochrona płodu, czyli faza prenatalna, miałaby mieć większe znaczenie niż (zaniedbana w praktyce) ochrona życia i zdrowia żyjących osób już urodzonych (sprawnych i niepełnosprawnych).

 

VIII. Kończąc warto jeszcze zwrócić uwagę, że wszystkie próby „majstrowania” przez przodujące siły narodu przy problemie aborcji dokonują się ponad głowami nie tylko kobiet, ale całego społeczeństwa. Unika się więc debaty społecznej, a szczególnie debaty parlamentarnej, przesuwając ciężar decyzji Trybunał Konstytucyjny. Dochodzi w ten sposób do naruszenia zasady podziału władz, ponieważ TK wykonuje funkcje parlamentu.

Zanim wniosek grupy posłów[9] trafił do TK był on zamrożony w Sejmie przez kilka lat. Wniesienie wniosku o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją RP niektórych przepisów ustawy antyaborcyjnej po ponad 20 latach jej stosowania sprowadza się do obchodzenia prawa (nadużycia kompetencji), wystarczało bowiem zmienić ustawę w zwykłej, parlamentarnej procedurze[10]. Dodajmy też, że wniosek posłów jest krótki, ale zawiera długie, eksperckie uzasadnienie, które wnioskodawcy muszą akceptować i rozumieć. Kto jest autorem tego uzasadnienia, a jeśli zlecono napisanie go jakiemuś ekspertowi, to komu i z jakich funduszy?

Tę antydemokratyczną „technologię” uzupełnia nagminna ostatnio praktyka (trick) obchodzenia procedur w postaci tzw. poselskich projektów ustaw, które w wielu przypadkach bez wątpienia nie są projektami poselskimi, a tryb ten stosuje się tylko po to, aby ominąć wymagane konsultacje (międzyresortowe, a niekiedy też społeczne) oraz zapewnić ekspresowy sposób uchwalania wygodnych dla rządu ustaw (np. w 2-3 dni).

Warto tym miejscu przypomnieć opinię sędziego Garlickiego: „Nie jest rolą ani zadaniem trybunału konstytucyjnego rozwiązywanie kwestii generalnych o charakterze filozoficznym, religijnym czy medycznym, są to bowiem kwestie pozostające poza wiedzą sędziów i kompetencją sądów. Niezależnie od moralnej oceny aborcji, Trybunał Konstytucyjny może orzekać tylko o prawnych aspektach tego zagadnienia. (…) Trybunał Konstytucyjny jest powołany tylko do oceny konstytucyjności badanych przez siebie ustaw, nie może on natomiast zastępować parlamentu w dokonywaniu ocen, ustalaniu hierarchii celów i wyborze środków służących ich realizacji. Zasada podziału władz zakazuje bowiem Trybunałowi wkraczania w rolę ustawodawcy”.

IX. W konkluzji trzeba udzielić śmiałej odpowiedzi na postawione po leninowsku pytanie: CO ROBIĆ (aby uchronić polską rodzinę przed najważniejszymi zagrożeniami w postaci aborcji, cywilizacji śmierci, ideologii gender, tęczowa zaraza LGBT i różnego rodzaju lewactwa). Udzielił jej już wcześniej „Gwiazda Bałkanów”, Conducator Nicolae Ceauşescu, który w celu ratowania rodziny, ochrony zdrowia kobiet oraz zapobiegania aborcji wprowadził do rumuńskiego system prawnego surowe przepisy (1966) przewidujące między innymi patriotyczny obowiązek urodzenia minimum czwórki dzieci oraz przymus regularnego badania ginekologicznego kobiet w zakładach pracy[11]. A więc naprzód – po Budapeszcie, Bukareszt w Warszawie!

 

Autor: Profesor Jerzy Kranz

[1]     W wyroku z 22 października 2020 r. (K 1/20) TK orzekł, że art. 4a ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży  jest niezgodny z art. 38 w związku z art. 30 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej”, czyli że niedopuszczalna jest legalna aborcja w przypadku gdy „badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu”. Aborcja pozostaje nadal legalna w przypadku gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej albo gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.

[2]     W tym kontekście przykładowo ekspertyza Zespołu Doradców ds. kontroli konstytucyjności prawa przy Marszałku Senatu X kadencji – https://www.senat.gov.pl/aktualnoscilista/art,13159,zespol-ekspertow-przy-marszalku-senatu-o-wyroku-trybunalu-konstytucyjnego.html ; opinia prof. Ewy Łętowskiej, Wokół wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji – http://monitorkonstytucyjny.eu/archiwa/16016 ; debata Naczelnej Rady Adwokackiej debata NRA - https://fb.watch/1O1rAg0SOu/ ; opinia 14 prawników i wykładowców uniwersyteckich z 26.10.2020 r. – https://wyborcza.pl/7,162657,26439655,14-prawnikow-i-wykladowcow-uniwersyteckich-wylicza-wady-rozstrzygniecia.html ; Stanowisko Komitetu Bioetyki przy Prezydium PAN nr 5/2020 z dnia 28.10. 2020 r.; opinia dr. Michała Ziółkowskiego z 26.10.2020 r. – https://oko.press/wazne-nieludzki-wyrok-tk-nie-wyklucza-liberalizacji-prawa-aborcyjnego-w-przyszlosci-analiza/ ; opinia prof. Wojciecha Sadurskiego, Nie wzywajcie imienia konstytucji nadaremno, Gazeta Wyborcza, 1.11.2020 r. https://wyborcza.pl/7,75968,26464835,nie-wzywajcie-imienia-konstytucji-nadaremno.html#S.DT-K.C-B.1-L.1.duzy

[3]     TK uznał w tym wyroku, że obowiązujące prawo narusza konstytucyjne gwarancje ochrony życia ludzkiego w każdej fazie jego rozwoju i uchylił dopuszczalność aborcji w przypadku gdy „kobieta ciężarna znajduje się w ciężkich warunkach życiowych lub trudnej sytuacji osobistej”.

[4]     Irlandia zerwała z dyktatem Kościoła. Jak im się to udało?, Michał Sutowski rozmawia z Dorotą Szelewą, Krytyka Polityczna, 4 listopada 2020 r.

[5]     Fundacja Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Główne założenia projektu inicjatywy obywatelskiej „Stop aborcji” równa ochrona prawna dla każdego dziecka zarówno przed, jak i po urodzeniu, Warszawa 2016.

[6]     Wyrok TK z 7 października 2015 r. (sygn. akt K 12/14): art. 39 zdanie pierwsze ustawy z 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty „w zakresie, w jakim nakłada na lekarza powstrzymującego się od wykonania świadczenia zdrowotnego niezgodnego z jego sumieniem obowiązek wskazania realnych możliwości uzyskania takiego świadczenia u innego lekarza lub w innym podmiocie leczniczym, jest niezgodny z art. 53 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji”.

[7]    Przykładowo sprawy Tysiąc v. Polska (skarga nr 5410/03) – wyrok 20 marca 2007 r.; R.R. v. Polska (nr 27617/04) – wyrok z 26 maja 2011 r.; P. i S. v. Polska (nr 57375/08) – wyrok z 30 października 2012 r.

[8]     Do wyjątków należy Apel 27 księży z 29.10.2020: „W imię Ewangelii powinniśmy niezwłocznie skończyć z używaniem religii do celów politycznych i porzucić przekonanie, że rozstrzygnięcia prawne mogą przynieść trwałą zmianę wrażliwości sumień” – https://wiadomosci.onet.pl/kraj/aborcja-protesty-po-wyrokach-tk-list-ksiezy/z76vr4l

[9]     Lista ponad stu posłów, którzy skierowali do TK wniosek o delegalizację aborcji we wszystkich przypadkach upośledzenia płodu zob. https://oko.press/lista-hanby-oto-poslowie-pis-i-konfederacji-ktorzy-doprowadzili-do-zakazu-aborcji-w-polsce/

[10]    Zdanie odrębne sędziego TK Lecha Garlickiego do pkt. 3 sentencji orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 28 maja 1997 r. (K. 26/96).

[11]    M. Rejmer, Bukareszt. Kurz i krew, Wołowiec 2013.

czwartek, 28 czerwca 2018

Rada Praw Człowieka ONZ rozpatrzyła raport Specjalnego Sprawozdawcy ds. niezawisłości sędziów i prawników przygotowany na podstawie zeszłorocznej wizyty w Polsce


W bieżącym tygodniu uwaga części opinii publicznej, która jest zainteresowana reakcją międzynarodową na zmiany w polskim sądownictwie, skupiła się na wtorkowym wysłuchaniu w Radzie UE (w ramach art. 7 TUE) - zob. nasz post. Dzień wcześniej miało jednak miejsce jeszcze jedno ważne wydarzenie dotyczące kontrowersji związanych ze zmianami w polskim systemie sądowniczym.

Kilka miesięcy temu informowaliśmy o wizycie w Polsce Specjalnego Sprawozdawcy ONZ ds. niezawisłości sędziów i prawników - Diego García-Sayána. Już w swoich wstępnych konkluzjach, kończących zeszłoroczną (październik) wizytę, Specjalny sprawozdawca wskazał m.in., że: niezależność sądownictwa jest poważnie zagrożona. Kolejnym etapem procedury było przygotowanie szczegółowego raportu, a następnie przedstawienie go na forum Rady Praw Człowieka, co miało miejsce właśnie w poniedziałek, tj. 25 czerwca 2018 r.

sobota, 26 sierpnia 2017

TK zmienia stanowisko ws. tłumaczenia wyroków ETPCz

Zaledwie w czwartek informowaliśmy o upublicznieniu decyzji Julii Przyłębskiej o zerwaniu przez Trybunał Konstytucyjny międzyinstytucjonalnego porozumienia ws. tłumaczenia na język polski najważniejszych orzeczeń ETPCz. 

Kilka godzin po rozpowszechnieniu informacji przez media, i po apelu RPO Adama Bodnara o pomoc w tłumaczeniu 10 wyroków rocznie, rzecznik TK poinformował o zmianie stanowiska w sprawie. Rzecznik podkreślił, że Trybunał jest aktywnym uczestnikiem inicjatyw związanych z ochroną praw człowieka (Gazeta Prawna, Rzecznik TK: Trybunał chce nadal uczestniczyć w porozumieniu ws. wyroków ETPC).

środa, 23 sierpnia 2017

Prezes TK Przyłębska wypowiedziała porozumienie ws. tłumaczenie orzeczeń ETPCz

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska poinformowała ministra Witolda Waszczykowskiego o podjęciu decyzji ws. wypowiedzenia międzyinstytucjonalnego porozumienia o tłumaczeniu na język polski orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. 

Porozumienie podpisane w 2014 r. przez MSZ, MS, TK i NSA miało służyć umacnianiu umacnianiu przestrzegania standardów ochrony praw człowieka w Polsce poprzez wspólne tłumaczenie i publikację tłumaczeń najważniejszych wyroków ETPCz (MSZ, Podpisanie Porozumienia ws. tłumaczenia wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka). Dzięki inicjatywie w ciągu 3 lat przetłumaczono 105 orzeczeń lub ich obszernych fragmentów (DGP, Julia Przyłębska nie chce tłumaczyć wyroków ETPC). Jak wówczas podkreślaliśmy, wpisywało się to w szerszy kontekst działań administracji publicznej na rzecz upowszechniania praw człowieka.

Swojej decyzji sędzia Przyłębska nie uzasadniła (przynajmniej w publicznym oświadczeniu).

Z apelem, aby popularyzacją praw człowieka, w miejsce wycofujących się instytucji publicznych, zajęło się społeczeństwo obywatelskie, a w szczególności prawnicy, wystąpił RPO Adam Bodnar.

piątek, 8 lipca 2016

Sekretarz Generalny RE i Komisarz Praw Człowieka RE krytycznie o najnowszej nowelizacji ustawy o TK

W związku z przyjętą wczoraj przez Sejm kolejną nowelizacją ustawy o TK głos zabrali Sekretarz Generalny Rady Europy oraz Komisarz Praw Człowieka RE.

Sekretarz oświadczył, że w trybie pilnym zwróci się do Komisji Weneckiej o opinię, czy przyjęte przepisy uwzględniają opinię Komisji przyjętą w marcu br. Zwrócił się też Izb polskiego Parlamentu o wzięcie tych ocen pod uwagę.

W odmiennym, znacznie bardziej emocjonalnym tonie, wypowiedział się z kolei Rzecznik Praw Człowieka RE, który stwierdził, że przyjęcie nowelizacji stanowi zagrożenie dla rządów prawa. Nawiązał do swojego ostatniego raportu z czerwca br. nt. Polski (pisaliśmy o nim na blogu tu) i zwrócił się do władz o znalezienie drogi wyjścia z impasu w zw. z sytuacją wokół Trybunału Konstytucyjnego i zapewnienie przestrzegania rządów prawa.