Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PatrycjaG. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PatrycjaG. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 stycznia 2024

Dlaczego Polska powinna uważnie przyglądać się postępowaniu RPA v. Izrael?

 29 grudnia 2023 r. RPA rozpoczęła postępowanie przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości przeciwko Izraelowi zarzucając Izraelowi czyny ludobójcze, jak i brak podjęcia działań na rzecz ich zapobieżenia. Na kilkudziesięciu stronach RPA Skrupulatnie wskazała:

- na szereg wypowiedzi władz izraelskich, które mogą wskazywać na cele ludobójcze

- na efekty operacji w Gazie i różne działania, które mogłyby mieć charakter aktów ludobójczych

- na szereg raportów, wystąpień organów międzynarodowych potwierdzających niebezpieczeństwo popełnienia ludobójstwa.

Jednak w niniejszym poście chciałam odpowiedzieć w kilku punktach, dlaczego Polska powinna uważnie przyglądać się temu postępowaniu. Ano dlatego iż:

1. Naruszenie zakazu ludobójstwa jest naruszeniem normy erga omnes, a więc także wymierzonym w Polskę, która jest stroną Konwencji z 1948 r. w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa.


2. Naruszenie zakazu ludobójstwa to naruszenie normy peremptoryjnej, a ciężkie naruszenie takiej normy uruchamia obowiązki państw trzecich (czyli także Polski), aby podjęły działania na rzecz zatrzymania tego typu naruszeń (tu warto wspomnieć o wystąpieniach przedstawicieli RPA, którzy przepraszali, że wniosek do MTS złożyli tak późno).

3. Toczące się postępowanie (równolegle z innymi postępowaniami  jak Gambia v. Mjanma; Kanada, Holandia v. Syria otwiera drogę do potwierdzenia praw procesowych państw bezpośrednio nie dotkniętych skutkami danych naruszeń, czyli także Polski.

4. Sprawa dotyczy interpretacji konwencji w sprawie ludobójstwa, której stroną jest Polska, a więc automatycznie należy rozważać możliwość interwencji.

5. A propos interwencji - interweniujemy w innej sprawie dot. ludobójstwa, czyli Ukraina v. Rosja, a więc zapoznanie się z argumentami stron jest kluczowe.

6. Sprawa dotyczy ram dopuszczalnej reakcji na bezprawne, rażące naruszenie prawa (zbrodnie z 7.10.) i dotyka problemu samoobrony, okupacji, sposobu prowadzenia działań zbrojnych - to są wszystko kwestie kluczowe z punktu widzenia państwa polskiego, a Polska miała ogromne zasługi co do klaryfikacji niektórych norm i warto by o ich interpretację w dobrej wierze się upominała.

7. W konflikcie, którego dotyczy sprawa, ofiarami po obu stronach byli i są Polacy - państwo polskie powinno więc bronić ich praw także i w kontekście toczącego się postępowania.

8. Trwają obrady Zgromadzenia Ogólnego ONZ, gdzie państwa odnoszą się do sytuacji na Bliskim Wschodzie i sprawa postępowania przed MTS jest publicznie dyskutowana przez przedstawicieli większości państw świata.

9. Ta sprawa jest kluczowa, jeśli chodzi o ocenę skuteczności prawa międzynarodowego i jeśli Polska chce być konsekwentna we wspieraniu roli prawa międzynarodowego, to to jest moment by wyrazić wsparcie dla trybunału i oświadczyć, że każda decyzja będzie zaakceptowana przez Polskę. Trybunał jest obecnie pod ogromną presją, takie wsparcie jest konieczne.

10. Toczą się inne postępowania w sprawie sytuacji w Palestynie - procedura opinii doradczej, sprawa przeniesienia ambasady USA do Izraela - rozstrzygnięcie tych kwestii też ma znaczenie dla polskiej dyplomacji.


P.S. dodam jeszcze, że już 1. dzień ustnego wysłuchania w sprawie środków tymczasowych to były fajerwerki argumentacji prawniczej, na sali są legendy prawa międzynarodowego.

czwartek, 7 grudnia 2023

Konferencja 11.12.2023 - 75. rocznica przyjęcia Konwencji w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa

Serdecznie zapraszamy na konferencję z okazji 75. rocznicy uchwalenia przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych Konwencji ws. zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa zapraszamy na konferencję. 

„Konwencja w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa – czy jeszcze potrzebna i użyteczna?"

11 grudnia 2023, 11:00-16:00
Galeria DeBeKa (ul. Krakowskie Przedmieście 11)

W programie m.in. panel z udziałem ambasadora Antona Korynevycha reprezentującego Ukrainę w postępowaniu przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości dot. zbrodni ludobójstwa.


Możliwość uczestnictwa na żywo i online!

Konferencja 8.12.2023 z okazji 75. lecia przyjęcia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka - zapraszamy!


 

środa, 6 grudnia 2023

Książka: Polski dorobek w zakresie międzynarodowego prawa karnego w latach 1918-2018

Informujemy, że   właśnie   ukazała   się   książka   naszych   współblogerek  Patrycji Grzebyk i Karoliny Wierczyńskiej (współautorem jest też Bartłomiej Krzan). Monografia jest rezultatem szeroko zakrojonych badań nad wpływem Polaków na rozwój międzynarodowego prawa karnego. Książka dostępna jest w otwartym dostępie i można ją pobrać ze strony wydawnictwa:
https://wydawnictwo.iws.gov.pl/produkt/polski-dorobek/

Zapraszamy do lektury!



wtorek, 10 maja 2022

Karygodny atak na ambasadora Federacji Rosyjskiej w Polsce

9 maja 2022 r. ambasador rosyjski w Polsce Siergiej Andriejew został oblany czerwoną farbą, gdy próbował złożyć kwiaty na Cmentarzu Żołnierzy Radzieckich (zob. tutaj). W tym kontekście warto przywołać podstawowe zasady prawa dyplomatycznego i odpowiedzialności państwa przyjmującego.

Po pierwsze, zgodnie z konwencją o stosunkach dyplomatycznych z 1961 r. szef misji dyplomatycznej (tak jak i każdy inny przedstawiciel dyplomatyczny) jest nietykalny (art. 29). Ta zasada ma fundamentalne znaczenie, bo choćby były najgorsze stosunki między państwami, to dyplomacja i dyplomaci są kluczem do jej poprawienia. Ponadto w prawie dyplomatycznym rygorystycznie przestrzega się zasady wzajemności, jeśli RP nie zapewnia ochrony rosyjskiemu ambasadorowi, tej ochrony może zabraknąć dla polskich przedstawicieli dyplomatycznych w Rosji.

Po drugie, oczywiście ataku na ambasadora Rosji nie dokonały organy państwa polskiego, jednak państwo polskie jest zobowiązane do zapewnienia bezpieczeństwa przedstawicielowi dyplomatycznego obcego państwa. Szef MSWiA tłumaczy, że nie rekomendowano ambasadorowi rosyjskiemu składania kwiatów na cmentarzu ze względu na ryzyko protestów i związanych z tym incydentów (zobacz tutaj). Oczywiście upór ambasadora przy tym punkcie wczorajszych obchodów Dnia Zwycięstwa w FR można odbierać jako próbę prowokacji, niemniej jednak ostrzeżenie ze strony władz polskich nie zwalnia państwa polskiego z obowiązku zabezpieczenia danego wydarzenia. Przez państwo polskie w tym przypadku rozumiemy organy zarówno administracji centralnej, jak i samorządowej, które w kontekście tak ważnej kwestii jak zapewnienie bezpieczeństwa dyplomatom nie powinny angażować się w publiczny spór polityczny (zob. tutaj), lecz prowadzić realny dialog, jak odpowiednio zapewnić bezpieczeństwo dyplomacie w sytuacji ogromnego napięcia politycznego. Władze centralne musiały oddelegować odpowiednie (tj. wystarczające) siły do ochrony ambasadora i nie jest to wsparcie dla ambasady rosyjskiej w organizacji danego wydarzenia, ale wypełnienie podstawowego obowiązku państwa przyjmującego. 

W tym kontekście warto przypomnieć wyrok z 1980 r. Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie USA p. Iranowi (amerykański personel dyplomatyczny i konsularny w Teheranie), w którym to trybunał podkreślił, że państwo przyjmujące ma obowiązek podjąć odpowiednie kroki, aby zapobiec naruszeniom nietykalności misji dyplomatycznej i jej członków. Za brak działań ponosi pełną odpowiedzialność. 

W przypadku wczorajszego incydentu okoliczności są o tyle inne niż opisane w przywołanym orzeczeniu, że władze polskie podjęły pewne środki ostrożności (Iran żadnych), ale niewystarczające. Nie było więc bezczynności ze strony władz polskich, takiej jak miała miejsce podczas incydentu ze spaleniem budki strażniczej przed ambasadą Rosji w 2013 r.

Aby mówić o odpowiedzialności państwa za wczorajszy incydent należałoby zweryfikować, czy -  nie łamiąc innych praw, także innych niż ambasador osób - można było przedsięwziąć inne, skuteczniejsze środki zabezpieczenia wizyty ambasadora na cmentarzu. Bez względu na wyniki takiej oceny władze RP powinny natychmiast udzielić satysfakcji (przeprosić) ambasadorowi, choćby po to, aby nie narazić własnych dyplomatów na podobne incydenty.

Po trzecie, pojawiają się głosy, że ambasadora Rosji należałoby odwołać, tak jak i większość personelu dyplomatycznego misji rosyjskiej w Polsce. Taka kwestia jest jednak zawsze delikatna i uwarunkowana wieloma okolicznościami politycznymi, wśród których należy wziąć pod uwagę, że cofnięcie agrement dla ambasadora Rosji/uznanie go za persona non grata z pewnością poskutkuje podobnymi krokami po stronie rosyjskiej. Polskie władze muszą ocenić, czy poza wybrykami medialnymi, ambasador rosyjski rzeczywiście jest dobrym partnerem do dyskusji nt. bieżących wydarzeń. Opinia publiczna nie wie, jak wygląda służbowa komunikacja między władzami polskimi a ambasadą FR w Polsce. 

środa, 30 marca 2022

Spotkanie z delegatem Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża w dniu 8 kwietnia 2022 (Warszawa) - Walczmy z dezinformacją!

 

W ostatnim czasie jest masa dezinformacji nt. działalności czerwonego krzyża, co niestety skutkuje podważeniem pozycji tej organizacji, a nawet porównaniem znaku czerwonego krzyża do swastyki i nawoływaniem, by absolutnie nie wspierać żadnego z komponentów Międzynarodowego Ruchu Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca. Niektórzy wyrażają szczere pretensje, dlaczego prezes Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża w ogóle spotyka się z MSZ Rosji (o wizycie możesz przeczytać tutaj) i ściska z nim rękę, robi zdjęcia itp. Dlatego MKCK było zmuszone do wydania specjalnego oświadczenia (zobacz tutaj).

Wielu krytyków MKCK jednak nie rozumie, że dla MKCK najważniejszy jest dostęp do ofiar. Jego przedstawiciele będą rozmawiać z każdym zbrodniarzem, jeśli to daje szansę na dotarcie do ofiar; jeśli jest jakakolwiek szansa na wpłynięcie na przestrzeganie zasad MPH, nie bez powodu MKCK określa się mianem strażnikiem międzynarodowego prawa humanitarnego. 

Ten dostęp do ofiar jest tak ważny, że pracowników MKCK nie można np. przesłuchiwać przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym, aby tym samym dać pewność państwom, że MKCK nie opowie o zbrodniach, które zobaczy, więc można mu zaufać, że będzie dyskretny. 

MKCK nie może  działać wbrew woli państw, nie można na MKCK przerzucać odpowiedzialności np. za brak ustaleń co do korytarzy humanitarnych. Nie można też oczekiwać, że to MKCK będzie zbierał ciała zabitych itp., czyli wypełniał obowiązki nałożone na państwa.

Skoro działalność MKCK budzi obecnie tak duże kontrowersje (choć nie powinna), warto przyjść na spotkanie z przedstawicielem tej organizacji, by zrozumieć zasady działalności tej organizacji.

NOHA (Network on Humanitarian Action) na Uniwersytecie Warszawskim zaprasza na spotkanie z delegatem Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża  Stephanem Kolanowskim. Spotkanie w języku angielskim odbędzie się 8 kwietnia w godz. 14.30 - 17.30  w Auditorium Maximum w sali A. W pierwszej  części gość opowie o  działalności MKCK , a następnie - o wykorzystaniu najnowszych technologii w działalności humanitarnej.


środa, 2 marca 2022

Agresja Rosji na Ukrainę: Wszczęcie śledztwa w sprawie rosyjskiej agresji przez polską prokuraturę

Wczoraj w wielu serwisach medialnych podano informację, że Prokurator Generalny zlecił wszczęcie śledztwa w sprawie rosyjskiej agresji. Dlaczego jest to ważne i słuszne.

1. Po pierwsze, art. 117 KK przewiduje przestępstwo w postaci "wszczęcia wojny napastniczej" - podobne przestępstwa przewidują kodeksy karne Ukrainy, Białorusi i Rosji - a skoro to przestępstwo jest wymierzone w pokój światowy, to każde państwo powinno być zainteresowane w jego osądzeniu, a Polska ma do tego odpowiednie instrumenty (przepisy prawne)

2. Śledztwo ma dotyczyć także zbrodni wojennych przewidzianych w polskim KK choćby w art. 122 i 123, obowiązek ich ścigania wynika choćby z art. 1 konwencji genewskich i protokołu dodatkowego, gdzie państwa zobowiązały się przestrzegać i dopilnować przestrzegania MPH, dlatego też wprowadzają uniwersalną jurysdykcję, taką jak i my mamy w polskim KK.

3. Nie chodzi o to, że polskie organy są przekonane, że osądzą Putina - to muszą zrobić sami Rosjanie albo sąd międzynarodowy - ale przecież zbrodnie są popełniane przez wiele osób, i nawet jeśli powstanie sąd międzynarodowy czy hybrydowy to zajmie się najwyżej postawionymi sprawcami, ale trzeba osądzić także zwykłych wykonawców. W tym mogą pomóc sądy krajowe.

4. Aby kogokolwiek osądzić, trzeba zebrać dowody; nie za miesiące i lata, kiedy konflikt zbrojny się skończy, ale teraz. Działania ukraińskich organów są utrudnione, stąd prośby, nie tylko do Polski w zakresie zabezpieczania dowodów; nie da się tego dobrze zrobić, bez formalnych kroków.  

Przez polską granicę przechodzą setki tysięcy uciekinierów wojennych, potencjalnych świadków zbrodni,  bez wszczęcia formalnego śledztwa nie ma możliwości zaangażowania organów państwowych (prokuratury) do zbierania dowodów w odpowiednim rygorze - odpowiednim, czyli takim, który np. będzie można wykorzystać w postępowaniach w innych państwach, przed innymi trybunałami w tym przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym. Podobnie było w czasie II wojny światowej, gdy od przyjeżdżających do Anglii/Szkocji, polskie władze zbierały zeznania, by móc identyfikować sprawców zbrodni, identyfikować rodzaje zbrodni.

5. Natychmiast po II wojnie światowej udało się stworzenie trybunału norymberskiego i zasad współpracy karnej m.in. dlatego, że wskazywano, iż takie państwa jak polskie mają specjalne ustawodawstwo dotyczące zbrodni międzynarodowych i chcą sądzić zbrodniarzy. Prowadzenie śledztw przez poszczególne państwa jest formą nacisku na społeczność międzynarodową i wysyłanie jasnego sygnału, że zbrodniarze nie znajdą bezpiecznej przystani. To też jasny sygnał mający charakter prewencji ogólnej.



wtorek, 1 marca 2022

Alain Pellet: Wystarczy! Nie mogę reprezentować państwa, które gardzi prawem międzynarodowym

Alain Pellet to jeden z najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych prawników internacjonalistów. W zasadzie mógłby nie wychodzić z Pałacu Pokoju, bo jest angażowany niemal w każde postępowanie przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości czy Stałym Trybunałem Arbitrażowym.

Zdecydował się reprezentować Rosję w postępowaniu zainicjowanym przez Ukrainę w sprawie Krymu (a dokładniej naruszeń konwencji w sprawie eliminacji wszelkiej dyskryminacji rasowej i konwencji w sprawie zakazu finansowania terroryzmu). 

Wczoraj ukazało się jego oświadczenie, w którym rezygnuje z reprezentowania Rosji we wszelkich postępowaniach. W oświadczeniu niestety (choć dla internacjonalistów stety, bo pokazuje argumenty drugiej strony) powtarza argumentację Rosji dotyczącą legalności aneksji Krymu i wsparcia dla separatystów z Donbasu. Jednak najważniejsza jest końcówka, wklejam poniżej polskie tłumaczenie, a pod spodem oryginalne w języku angielskim i francuskim.


"Ale zbyt wiele to zbyt wiele. Wczoraj wysłałem list z rezygnacją do kompetentnych władz: prawnicy mogą bronić bardziej lub mniej wątpliwych sprawy. Ale jest niemożliwym reprezentować na forach przeznaczonych do stosowania prawa państwo, które tak cynicznie nim gardzi.'

"But enough is enough. Yesterday I sent my letter of resignation to the competent authorities: lawyers can defend more or less questionable causes. But it has become impossible to represent in forums dedicated to the application of the law a country that so cynically a country that so cynically despises it."


"Mais, trop c’est trop. J’ai adressé hier ma lettre de démission aux autorités compétentes : des avocats peuvent défendre des causes plus ou moins discutables ; il est impossible de représenter dans des enceintes vouées à l’application du droit un pays qui le méprise si cyniquement."

poniedziałek, 28 lutego 2022

Agresja Rosji na Ukrainę - Dlaczego Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości i dlaczego o ludobójstwie

 Ukraina rozpoczęła postępowanie w Międzynarodowym Trybunale Sprawiedliwości przeciwko Rosji (zob. tutaj) na podstawie klauzuli sadowej z konwencji w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa z 1948 r. Poniżej wytłumaczenie podstawowych kwestii:


Dlaczego sprawa dotyczy ludobójstwa a nie zbrodni wojennej i samej agresji?


Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości nie ma obowiązkowej jurysdykcji, dlatego jedyna możliwość (wobec braku uznania przez Rosję obowiązkowej jurysdykcji MTS w formie fakultatywnej deklaracji oraz małe szanse na podpisanie kompromisu co do oddania sporu pod rozstrzygnięcie sądowe) to znalezienie klauzuli sądowej w traktacie wiążącym oba państwa. Taka klauzula jest w konwencji z 1948 r. (art. IX), konwencji, którą oba państwa ratyfikowały.

Niestety nie ma traktatu, który by pozwalał na podobnej podstawie oddać sprawę do sądu, jeśli chodzi o ocenę agresji czy zbrodni wojennych. 

Ponieważ Rosja zarzucała Ukraińcom ludobójstwo, Ci zwrócili się do MTS, aby zweryfikował, czy do ludobójstwa dochodziło i czy Rosja mogła rozpocząć działania zbrojne w związku z rzekomym ludobójstwem. Dodatkowo Ukraina zarzuciła -choć w specyficzny sposób, o czym niżej - ludobójstwo Rosji, którego ma się dopuszczać na ukraińskiej ludności.


Skoro wiadomo, że Ukraina nie popełniała ludobójstwa w Donbasie, to czy MTS uzna swą jurysdykcję?

Są na to duże szanse, gdyż klauzula sądowa obejmuje spory dotyczące wykładni, STOSOWANIA lub WYKONANIA konwencji. Jeżeli więc państwo powołując się na ludobójstwo podejmuje określone działania, MTS może zweryfikować, czy są one uprawnione, innymi słowy, czy rzeczywiście zachodzi przesłanka do podejmowania działań w celu reakcji na lub w celu zapobieżenia ludobójstwu.


Czy Ukraina wierzy, że Rosjanie popełniają ludobójstwo na ukraińskim narodzie?

Moim zdaniem ukraińscy prawnicy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że udowodnienie specjalnego zamiaru wyniszczenia fizycznego narodu ukraińskiego będzie niemożliwe a przynajmniej bardzo trudne do udowodnienia (moim zdaniem, takiego zamiaru nie ma). Dlatego też Ukraina nie pyta o to, czy jest popełnione ludobójstwo na narodzie ukraińskim, ale o to, czy jest popełniany actus reus:) np. zabójstwa osób należących do narodu ukraińskiego. Sprytne posunięcie, gdyż pozwala de facto pochylić się nad zbrodniami wojennymi i ewentualnymi zbrodniami przeciwko ludzkości pod pozorem badania zbrodni ludobójstwa. Właśnie w taki sposób należy konwencję z 1948 r. wykorzystywać, bo inaczej jest w praktyce martwym instrumentem (podobna sytuacja ma przecież miejsce w postępowaniu Gambia v. Mjamna).


Czy możemy spodziewać się szybkiego wyroku w ciągu najbliższych tygodni?

Wyroku rozstrzygającego kwestie, o które pyta Ukraina nie. Postępowanie będzie trwać lata - jest przecież dość skomplikowana i długotrwała procedura fazy pisemne, ustnej, potem deliberacje...

ALE, ważniejsze w tym postępowaniu jest to, że  Ukraina poprosiła o środki tymczasowe i taką decyzję zazwyczaj MTS podejmuje dość szybko, czyli w kilka tygodni (tak to jest szybko, patrząc na standardy sądów międzynarodowych).

Można przewidzieć, że Rosja do środków się nie zastosuje (chociaż kto wie, czy za kilka tygodni będziemy mieć ten sam rząd w Rosji), ale za wykonanie wyroków MTS odpowiada Rada Bezpieczeństwa, gdzie w takim razie dyskusja o Ukrainie będzie musiała raz jeszcze się toczyć. No i dodajmy odium państwa, które lekceważy wyroki sądu światowego, to nie pomogło swojego czasu USA.


Czy Polska może przyłączyć się do postępowania?page1image2998069904

Zgodnie ze statutem MTS (art. 62) państwo, które uzna, że posiada interes natury prawnej, który może być dotknięty przez wyrok w danej sprawie, ma ono prawo zażądać, żeby Trybunał dopuścił je jako interwenienta.

Jednak kluczowe będzie wsparcie ekspertyzą prawną, którą Ukraina może wykorzystać w postępowaniu.

Czy MTS może skazać Putina?

MTS nie sądzi jednostek, będzie oceniać odpowiedzialność państwa. Ta odpowiedzialność powstaje, gdy państwo łamie obowiązujące je prawo i te naruszenia państwu można przypisać. Skoro Putin jest głową państwa, to jego działania automatycznie obciążają państwo rosyjskie.

Czy MTS jest jedynym sądem, który może zająć się zbrodniami popełnionymi w konflikcie rosyjsko-ukraińskim?

Nie.

W odwodzie jest jeszcze Międzynarodowy Trybunał Karny, Europejski Trybunał Praw Człowieka, Komitet Praw Człowieka (organ quasi-sądowy) i sądy krajowe! 




sobota, 26 lutego 2022

Agresja Rosji na Ukrainę - perspektywa międzynarodowego prawa humanitarnego konfliktów zbrojnych

W niniejszym poście podsumowano podstawowe kwestie z zakresu międzynarodowego prawa humanitarnego, gdyż obserwujemy szereg naruszeń i warto wyjaśnić pewne podstawowe kwestie (inne wątki prawne związane z agresją Rosji na Ukrainę zostały poruszone tutaj).

1. Mamy do czynienia z międzynarodowym konfliktem zbrojnym, w którym zastosowanie znajdują cztery konwencje genewskie z 1949 r. o ochronie ofiar wojny oraz I protokół dodatkowy do nich, którego stroną są oba państwa - Ukraina oraz Rosja. Zastosowanie znajduje również prawo zwyczajowe.

2. Niedyskryminacyjne atakowanie miast, tzn. bez rozróżnienia na cele wojskowe oraz obiekty cywilne jest zabronione - art. 51 PD I.

3. Samo kierowanie ataków na obiekty cywilne jest zbrodnią wojenną, nawet, jeżeli nie dojdzie do jakichkolwiek strat - art. 8(2)(b)(ii) statutu MTK

4.  Celowe zabijanie cywilów, niszczenie ich własności (przejazd czołgiem przez prywatny samochód) jest zbrodnią wojenną - np. art. 8(2)(a)(i)(iv)

5. Atakowanie szpitali jest zbrodnią wojenną - zob. np. art. 8(2)(b)(xxiv)

6. Prezydent Ukrainy, tak jak prezydent Rosji są celami wojskowymi, jednak w doktrynie podkreśla się, że nie jest wskazane atakowanie przywódców, gdyż to oni mogą doprowadzić do zawieszenia broni. Ich rodziny nie są celem wojskowym.

7. Niszczenie lotnisk wojskowych, sił zbrojnych, posterunków, mostów używanych lub mających być użytych do przerzucania sił jest legalne, bo są to cele wojskowe. Zabicie żołnierzy na Wyspie Węży było legalne. Nie mamy bowiem informacji, by w jakimkolwiek momencie się poddali. Mowa tylko o ocenie z punktu widzenia międzynarodowego prawa humanitarnego. Dodajmy jednak, że moim - ale i wielu innych specjalistów z zakresu prawa międzynarodowego - w świetle praw człowieka w przypadku agresji, każde pozbawienie życia ofiary agresji stanowi naruszenie prawa do życia.

8. Jeśli cywile walczą z wrogiem (rzucają koktajlami Mołotowa, strzelają, czy choćby przekazują informacje) biorą udział w działaniach zbrojnych i w czasie takiego udziału (i tylko w czasie tego udziału) tracą ochronę i mogą być zaatakowani.

9. Użycie mundurów wroga w celu zwiadu, zbierania informacji na terenie wroga nie jest zabronione, ale złapany może stracić status jeńca wojennego i może być sądzony jako szpieg.

10. Użycie munduru wroga, by podejść do żołnierzy wroga, by ich następnie zranić lub zabić jest zbrodnią wojenną - art. 8(2)(b)(xi). To nie są dozwolone podstępy wojenne.

11. Ujęci kombatanci mają prawo do statusu jeńca wojennego. Należy szanować ich godność. Pokazywanie ich w mediach w celu ich upokorzenia lub samej identyfikacji jest zabronione - art. 13 KG III.

12. Jeniec ma obowiązek podać jedynie swoje nazwisko, imiona, stopień wojskowy, datę urodzenia i numer książeczki wojskowej lub w braku tego równorzędne dane - art. 19 KG III.

13. Represalia wobec osób chronionych (czyli cywilów, jeńców, rannych, personelu medycznego itp.) są zabronione. Walka w obronie własnego kraju nie pozwala na naruszenie tego zakazu.

14. Obie strony muszą przestrzegać międzynarodowego prawa humanitarnego, bez względu na to, kto jest agresorem, a kto się broni.

15. Odcinanie prądu w celu szerzenia terroru wśród ludności cywilnej jest zabronione.

16. Nie można ogłaszać, że nie będzie się brało jeńców i nie pozwoli się siłom przeciwnika na poddawanie się w późniejszym okresie.

17. Każda ze stron powinna przedsięwziąć odpowiednie środki ostrożności - oddalić osoby/obiekty cywilne od celów wojskowych czy ostrzec ludność cywilną przed planowanym atakiem.

18. W tym konflikcie możliwe jest użycie broni kasetowej, gdyż ani Rosja ani Ukraina nie są stroną konwencji zakazującej jej użycia (tak jak i Polska). Raczej dyskusyjne jest wywodzenie zakazu jej użycia z prawa zwyczajowego, biorąc pod uwagę, jak wiele państw nie przystąpiło do ww. konwencji i nadal ją stosuje.

19. Jeśli warunki na to pozwalają każda ze stron powinna użyć wszelkich możliwych środków do wyszukania poległych, bez względu na to, do której strony należeli - art. 15 KG I

20. Nie można brać zakładników. Ani spośród cywilów, ani spośród jeńców wojennych.

21. To że dochodzi do poważnych naruszeń międzynarodowego prawa humanitarnego nie oznacza jeszcze odpowiedzialności z tytułu zbrodni wojennych, gdyż jeszcze trzeba wykazać, że indywidualny sprawca dopuścił się danego naruszenia świadomie i z zamiarem jej popełnienia. Oczywiście naruszenie musi mieć związek z konfliktem.


PS.1 Post będzie aktualizowany o kolejne kwestie z zakresu MPH, które się pojawią w trakcie działań zbrojnych.

PS.2 I uprzedzając argumenty, że to prawo humanitarne jest nieludzkie i oderwane od rzeczywistości; Prawo humanitarne niekoniecznie jest humanitarne, w końcu wojnę trzeba wygrać, więc konieczność wojskowa często wysuwa się na plan pierwszy. Tworzone jest przez państwa, które nakładają na siebie tylko takie ograniczenia, na jakie im ich wojskowi pozwolą. Nie wymyślili tego pacyfiści, tylko specjaliści od prowadzenia działań zbrojnych. 



czwartek, 24 lutego 2022

Agresja Rosji na Ukrainę - wątki prawne - prostowanie kłamstw/nieścisłości

 Szanowni Państwo,


Poszczególne przemówienia Putina są pełne odniesień do prawa międzynarodowego, jednak niewiele wspólnego mają z prawdą i z dobrą wiarą, wymaganą przy interpretacji wszelkich zobowiązań międzynarodowych.


1. Putin zarzuca Ukraińcom dokonywanie przez ostatnich 8 lat ludobójstwa na ludności rosyjskojęzycznej w Donbasie, dlatego warto zaznaczyć, że w przypadku tego typu podejrzeń jest możliwość rozpoczęcia postępowania przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości  na podstawie konwencji w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa z 1948 r., której stroną są zarówno Rosja, jak i Ukraina, i oba państwa nie złożyły zastrzeżenia, co do klauzuli sądowej zawartej w tej konwencji.


2. Uznanie dwóch separatystycznych republik nie czyni z nich państw w świetle prawa międzynarodowego. Przedstawiciele tych republik nie mają więc prawa prosić nikogo o interwencję zbrojną. O wsparcie wojskowe mogą prosić legalne władze Ukrainy a nie separatyści.


3.  Prawo do samostanowienia oznacza obecnie prawo do autonomii, do uczestnictwa w życiu politycznym, ale nie do secesji. Wydawało się, że Rosja jest tego samego zdania, biorąc pod uwagę jej argumentację w sprawie postępowania przed MTS dot. opinii doradczej dot. legalności deklaracji o niepodległości Kosowa i fakt, że np. jest stroną szanghajskiej konwencji dot. zwalczania terroryzmu, SEPRATYZMU i ekstremizmu.


4. Międzynarodowy Trybunał Karny nie może sądzić Putina za zbrodnię agresji, gdyż ani Rosja ani Ukraina nie są stronami statutu i nie ratyfikowały odpowiednich poprawek. MTK natomiast na podstawie deklaracji Ukrainy ma jurysdykcję, jeśli chodzi o zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciwko ludzkości, ludobójstwo, których dopuszczono się w związku z konfliktem zbrojnym po 20 lutym 2014 (to druga deklaracja Ukrainy o uznaniu jurysdykcji MTK, pierwsza nie dotyczyła jednak Krymu, ale wydarzeń na Majdanie).


5. Z międzynarodowym konfliktem zbrojnym mamy do czynienia od 2014 r. tj od zajęcia Krymu przez Rosję i rozpoczęcia okupacji. Od tamtej pory w konflikcie zbrojnym między Ukrainą a Rosją stosujemy konwencje genewskie z 1949 r. oraz I protokół dodatkowy z 1977 r. oraz oczywiście prawo zwyczajowe międzynarodowych konfliktów zbrojnych.


6. Choć niektórzy politolodzy wskazywali, że do tej pory niewiele się zmieniło, bo Rosja i tak kontrolowała Donbas, to jednak z punktu widzenia prawa międzynarodowego zmieniło się wiele. Otóż nie musimy już wykazywać, jakiego rodzaju kontrolę nad separatystami mają Rosjanie, gdyż teraz mamy otwartą inwazję na Ukrainę. Nie ulega wątpliwości, że mamy do czynienia z wojną, czyli międzynarodowym konfliktem zbrojnym.


7. Działania zbrojne rozpoczęte przez Rosję to wojna agresywna, co stanowi złamanie normy peremptoryjnej, a to oznacza, że wszystkie państwa mają obowiązek podjąć działania, by powstrzymać dalsze naruszenia tej normy i nie mogą uznawać skutków tegoż naruszenia.


8. Choć MTK nie może sądzić Putina za zbrodnię agresji, to jednak sądy krajowe, jeśli ustawodawstwo krajowe przewiduje uniwersalną jurysdykcję i karalność agresji mogą odpowiednie postępowanie prowadzić. Co ciekawe zbrodnia agresji jest karalna m.in. zgodnie z kodeksami karnymi Rosji, Białorusi, Ukrainy czy Polski. Być może teraz jest czas na ustanowienie nowej normy zwyczajowej co do wydawania głów państw winnych agresji (aby zneutralizować wnioski płynące z wyroku MTS w sprawie DRK v. Belgia).


9. Rada Bezpieczeństwa nie podejmie żadnych środków, bo jej stałym członkiem jest Rosja z prawem weta, ale dlatego inicjatywę może przejąć Zgromadzenie Ogólne zgodnie z procedurą Zjednoczeni dla Pokoju i w ten sposób nałożyć sankcje.

10. Jeśli nawet przywoływane jest prawo do samoobrony, to zgodnie z art. 51 do samoobrony można sięgnąć wyłącznie w odpowiedzi na atak zbrojny. Skoro takiego ataku ze strony Ukrainy nie było, Rosja nie ma prawa prowadzić działań zbrojnych przeciwko niej. Rosja nie występowała też do Rady Bezpieczeństwa ONZ o zgodę na użycie siły. NOWE Nawet, jeśli brać na poważnie rosyjską argumentację, to użycie siły zbrojnej w samoobronie musi być proporcjonalne - w obecnej sytuacji trudno uznać, że atak m.in. na Kijów jest proporcjonalny wobec rzekomego ataku na "nowe" państwa utworzone z separatystycznych republik.


11. Rosja nie ma prawa narzucać demilitaryzacji Ukrainie, gdyż stanowiłoby to naruszenie jej suwerenności i niepodległości. Mówienie o demilitaryzacji w kontekście samoobrony prewencyjnej jest o tyle chybione, że samoobrona prewencyjna jest zwykłą agresją i jest zakazana w prawie międzynarodowym.


12. Historyczne prawa do ziem nikogo dzisiaj nie obchodzą, zgodnie z zasadą uti possidetis, co pięknie wyjaśniło przedstawicielstwo Kenii w ONZ. Właśnie po to, by uniknąć wojen, ofiar, uznajemy granice, nawet jeśli nie wydają się one nam historycznie sprawiedliwe.


13. Nawiązywanie do II wojny światowej w związku z użyciem terminu denazyfikacja przez Putina świadczy jedynie o jego oderwaniu od rzeczywistości. Warto przypomnieć, że pojęcie "państw nieprzyjacielskich", które jeszcze można znaleźć w KNZ straciło znaczenie, gdy państwa nieprzyjacielskie z czasów II wojny światowej stały się członkami ONZ.

14. Pierwsze raporty m.in. OSW wskazywały, że ataki objęły infrastrukturę wojskową, lotniska wojskowe, posterunki graniczne itp. - tym samym te pierwsze działania są zgodne z międzynarodowym prawem humanitarnym. W ostatnich godzinach mówiono jednak o ostrzelaniu bloku i śmierci dziecka - samo atakowanie obiektów cywilnych - nawet jak nie dojdzie do strat - może stanowić zbrodnię wojenną. Niestety, jeśli działania zbrojne przeniosą się do miast, strat cywilnych możemy spodziewać się więcej.


15. Putin może mówić o tym, że jego celem nie jest okupacja Ukrainy, jednak zgodnie z konwencją haską (IV) z 1907 r., przejęcie kontroli nad terytorium przeciwnika stanowi okupację. Słowa tego nie zmienią.

16. To że możemy podać przykłady naruszenia prawa międzynarodowego np. przez USA nie daje usprawiedliwienia dla naruszeń innych państw.


17. Nawet jeśli wojska białoruskie nie uczestniczyły w inwazji na Ukrainę, to zgodnie z rezolucją ZO nr 3314, oddanie do dyspozycji swego terytorium do dokonania agresji przez państwo trzecie (w tym przypadku Rosję) również stanowi agresję. 


18. Uciekający do Polski Ukraińcy nie otrzymują automatycznie statusu uchodźców (konwencja z 1951 r. nie traktuje wojny jako przesłanki do uzyskania takiego statusu, trzeba udowodnić, iż dana osoba ma uzasadnioną obawę przed prześladowaniem z określonych przyczyn). Niemniej jednak fala migrantów wojennych jest w Polsce spodziewana i tym osobom trzeba udzielić pomocy humanitarnej. Polska już wyznaczyła odpowiednie ośrodki recepcyjne.

19. NOWE Prezydent Volodomyr Zelenskyy jest legalnym celem wojskowym, gdyż zgodnie z Konstytucją Ukrainy (art. 106 (17) ) jest naczelnym dowódcą sił zbrojnych. Podobnie Władimir Putin (art. 87 (1) Konstytucji Rosji). Jednak w literaturze wskazuje się, że atakowanie przywódców z punktu widzenia politycznego nie ma większego sensu, gdyż trzeba mieć partnera do negocjacji. Celem wojskowym natomiast nie jest rodzina obu przywódców, to są osoby cywilne.


sobota, 20 listopada 2021

Elżbieta Mikos-Skuza wybrana na kolejną kadencję do Międzynarodowej Komisji dla Ustalania Faktów

19 listopada 2021 r. dr Elżbieta Mikos-Skuza została ponownie wybrana na członkinię Międzynarodowej Komisji ds. Ustalania Faktów działającej na podstawie art. 90 Pierwszego protokołu dodatkowego do konwencji genewskich z 1949 r. (zobacz tutaj oraz tutaj). Jej kolejna kadencja będzie więc trwała od 2022 do 2027 r.

Wybory organizowała Szwajcaria jako depozytariusz protokołu dodatkowego, a mogli w nich głosować przedstawiciele 76 państw, które obecnie uznają kompetencje komisji,

Dr Mikos-Skuza (która jest członkinią Komisji od 2001 r.) uzyskała fantastyczny wynik, gdyż za jej kandydaturą zagłosowało 54 państw z 58 głosujących. 

Wśród innych wybranych osób znaleźli się:

RACHID BELHADJ (Algieria)

HOLGER FEDERICO MARTINSEN (Argentyna)

VAIOS KOUTROULIS (Belgia)

ALFREDO LABBÉ (Chile)

DYANNE MARENCO GONZALEZ (Kostaryka)

THILO MARAUHN (Niemcy)

TATIANA EDDIE RAZAFINDRAVAO (Madagaskar)

SUKHBOLD SUKHEE (Mongolia)

ELŻBIETA MIKOS-SKUZA (Polska)

MATEUS KOWALSKI (Portugalia)

NOOR IBRAHIM AL-SADA (Katar)

KATARÍNA ŠMIGOVÁ (Słowacja)

ÅSA MOLDE (Szwecja)

MOHAMED AL KAMALI (Zjednoczone Emiraty Arabskie)

ROBIN MCNEILL LOVE (Zjednoczone Królestwo)


Warto pamiętać, że Komisja składa się z ekspertów zarówno z zakresu prawa, medycyny, wojskowości, kryminalistyki, gdyż jej zadaniem jest ustalanie faktów dotyczących potencjalnego naruszenia prawa konfliktów zbrojnych. Dotychczas komisja została  wykorzystana tylko w związku z prośbą wystosowaną przez OBWE w sprawie zbadania jednego z incydentów podczas konfliktu na Ukrainie. W wielu innych sytuacjach (np. konflikt w Afganistanie, Kolumbii a obecnie w Etiopii) kwestia użycia komisji była dyskutowana, ale państwa nadal są niezwykle niechętne do wykorzystania komisji. Obiektywna analiza faktów i poufne wskazówki co do poprawy implementacji międzynarodowego prawa humanitarnego nie są więc wysoko cenione przez państwa ze szkodą dla ich obywateli.



wtorek, 16 listopada 2021

Wyniki wyborów do Komisji Prawa Międzynarodowego - bolesne konstatacje, wnioski na przyszłość

Zakończyły się wybory członków do Komisji Prawa Międzynarodowego na kadencję 2023-2027.

W grupie państw Europy Wschodniej wybrani zostali: 

- Evgenyi Zagaynov (Rosja) - zapewne większość z czytelników stwierdzi, wiadomo, przedstawiciel stałego członka RB; otóż nie! proszę zobaczyć, że nie została wybrana Evelyn Aswad - kandydatka USA, a i kandydat Francji - Mathias Forteau nie miał zbyt dużej przewagi nad np. Hiszpanką, która nie została wybrana - różnica wynosiła tylko 8 głosów. Tak jak pisaliśmy kilkakrotnie na blogu, od kilku lat stali członkowie nie mogą być pewni wyboru do organów ONZ - potwierdzają to wybory do MTS, Rady Praw Człowieka, a także do KPM.

- Bogdan Aurescu (Rumunia) - reelekcja; 

Mārtinš Paparinskis (Łotwa) - wykształconemu w Wielkiej Brytanii prawnikowi, obecnie profesorowi University College London;

Reelekcja nie udała się Czechowi prof. Sturmie, który uzyskał jedynie 49 głosów. 

Jakie są więc wnioski? Wbrew przekonaniu wielu, nie liczy się tylko wymiana poparć, ale także jak efektywnie dana osoba pracuje w komisji i jak przedstawia wyniki swoich prac na forum VI Komitetu; przykład prof. Galickiego i prof. Sturmy jasno na to wskazują. 

Nikt nie może być pewien reelekcji, więc tym bardziej warto było podjąć rękawice i zawalczyć o polskiego kandydata. Proszę zwrócić uwagę, że pokolenie 40-latków - bez jeszcze imponującego dorobku naukowego - uzyskało lepsze wyniki niż uznany czeski profesor. Liczy się więc też dobra kampania, zaangażowanie samych kandydatów w kampanie, zdobywanie oficjalnych poparć ze strony kilku państw.

Można też przewidzieć, jakie preteksty mogą pojawić się ze strony polskich władz, aby odpuścić kolejne wybory: 

poniedziałek, 25 października 2021

Kończy się kampania kandydatów na członków Komisji Prawa Międzynarodowego ONZ. Nie ma polskiego kandydata. Kolejny raz.

Właśnie mijają ostatnie dni kampanii kandydatów na członków Komisji Prawa Międzynarodowego. Lista kandydatów została zamknięta 1 czerwca 2021 r. 

W listopadzie 2021 r. Zgromadzenie Ogólne wybierze 34 nowych (przy czym możliwe są reelekcje) członków Komisji na pięcioletnią kadencję. Wśród tych 34 osób powinno się znaleźć 3 członków z Europy Wschodniej, czyli grupy, do której należy Polska.

Wiadome jest, iż jedno z tych trzech miejsc siłą tradycji powinno przypaść Rosji (kandydatem jest Evgeny Zagayanov, który ubiega się o reelekcję; stanowisko w KPM objął w 2018 r. po rezygnacji Romana A. Kolodkina), jednak warto pamiętać, że Zgromadzenie Ogólne potrafi zaskoczyć, gdy np. wybrało na sędziego MTS kandydata Indii zamiast UK. Tym samym od kilku lat, nawet stali członkowie nie mogą być pewni wyboru.

Oczywiste jest też, że większe szanse na wybór mają byli członkowie Komisji, którzy starają się o reelekcję, czyli w przypadku naszej grupy Pavel Sturma z Czech i Bogdan Aurescu z Rumunii. Warto jednak zauważyć, że o ile Pavel Sturma jest specjalnym sprawozdawcą ds. tematu sukcesji państw w zakresie odpowiedzialności państwa, to Aurescu nie pełni eksponowanej funkcji w Komisji, można więc było podjąć walkę o przejęcie tego miejsca w komisji.

Walkę podjęli: Vigen Kocharyan z Armenii;  Mārtinš Paparinskis z Łotwy, Réka Varga z Węgier, Fuad Zarbiyev z Azerbejdżanu. Są to kandydaci stosunkowo młodzi, bo mający 40-50 lat, tym samym nawet, jeśli w tym roku nie uzyskają miejsca w KPM, otrzymują bezcenną szansę na zaprezentowanie się w szerszym gronie, co z pewnością zaprocentuje w przyszłości. 

W świetle powyższego nie można pojąć, dlaczego Polska - państwo będące regionalną potęgą, zwłaszcza w porównaniu do wszystkich powyższych (poza Rosją oczywiście) wymienionych wyżej państw, z prężnie działającymi ośrodkami prawa międzynarodowego, po raz kolejny (!) nie wystawiło swojego kandydata. Mija dekada bez polskiego przedstawiciela w Komisji i właśnie serwujemy sobie kolejne 5 lat bez naszego głosu w tym najważniejszym organie z punktu widzenia kodyfikacji i rozwoju prawa międzynarodowego.

Trzeba to wyraźnie podkreślić:

- nawet, jeśli przyczyny polityczne decydują o wyborze kandydata, to niepodejmowanie prób objęcia stanowiska przez Polaka w KPM świadczy źle i o naszym państwie (jego sile, sprawności służb dyplomatycznych), jak i o środowisku internacjonalistów, jakby nie było osób o odpowiednich kwalifikacjach; a przecież w Polsce z pewnością jest więcej internacjonalistów niż na Łotwie (wystarczy porównać liczbę ośrodków akademickich, o liczbie ludności nie wspominając);

- kampania na członka KPM to szansa na zaprezentowanie danej osoby na forum międzynarodowym i przeforsowanie jej kandydatury w kolejnych wyborach, niekoniecznie do KPM;

- jeśli po raz kolejny rezygnujemy z wyborów do KPM, to wszelkie polskie deklaracje o tym, jak prawo międzynarodowe jest dla Polski ważne, jak cenimy jurydyzację stosunków międzynarodowych są zwykłym pustosłowiem, a przecież powyższe kwestie, to był żelazny punkt w przemówieniach Prezydenta RP Andrzeja Dudy na forum i Rady Bezpieczeństwa, i Zgromadzenia Ogólnego;

- rok w rok na obrady VI komitetu jeżdżą zapraszani przez MSZ wybitni (!) internacjonaliści; czy rzeczywiście przez ostatnie pięć lat żaden z nich nie zrobił dobrego wrażenia? Czy rzeczywiście kierownictwo polityczne MSZ nie dostrzegło żadnego internacjonalisty, który mógłby się kompetentnie wypowiedzieć na tematy omawiane w KPM, który mógłby do prac Komisji wnieść nową jakość? Przyznam, że jest to nie do uwierzenia, biorąc pod uwagę format osób, które w spotkaniach VI komitetu uczestniczyły.

A może powyższe świadczy, że warto, aby w MSZ na eksponowanym stanowisku politycznym (a więc i decyzyjna) odpowiedzialnym za Departament Prawno-Traktatowy była osoba znającej dobrze polskie środowisko akademickie.





czwartek, 30 września 2021

Kryzys na granicy. Czy Polski Czerwony Krzyż pamięta o swojej misji?

Media donosiły o strajku okupacyjnym w siedzibie Zarządu Głównego Polskiego Czerwonego Krzyża, który właśnie zakończył się fiaskiem (zobacz informacje tutaj)

Aktywiści biorący udział w strajku chcieli zmusić ZG do działania na granicy z Białorusią i udzielenia pomocy migrantom oraz osobom ubiegającym się o azyl. 

Aby zrozumieć, dlaczego właśnie rola PCK w obecnym kryzysie jest kluczowa trzeba pamiętać o kilku kwestiach:

1.  Polski Czerwony Krzyż działa na podstawie ustawy z 16 listopada 1964 r. o Polskim Czerwonym Krzyżu.  Zgodnie ww. ustawą, PCK jest organizacja humanitarna o szczególnym charakterze i szczególnych (ustawowych) przywilejach, które mają pomóc jej w organizowaniu działalności humanitarnej na terytorium Polski, jak i za granicą. Tym samym PCK ma wyjątkową pozycję wśród organizacji humanitarnych w Polsce.

2,  Art. 1 wspomnianej ustawy wyraźnie wskazuje, że do zadań PCK należy organizowanie i prowadzenie działalności humanitarnej, w tym działań na rzecz ochrony zdrowia i życia ludzkiego, niesienie pomocy we wszystkich okolicznościach, gdy dobra te są zagrożone. Z kolei art. 2 ustawy w szczególności wymienia prowadzenie działalności humanitarnej na rzecz osób chronionych międzynarodowymi konwencjami. 

Taką międzynarodową konwencją jest zarówno Konwencja dotyczącą statusu uchodźców z 1951 r. wraz z protokołem z 1967 r., jak  i Międzynarodowy pakt praw obywatelskich i politycznych, który gwarantuje m.in. prawo do życia każdej osobie, która znajdzie się na terytorium i pod jurysdykcją RP (art. 6 w związku z art. 2(1)). 

3. Tym samym PCK zgodnie z ww. ustawą ma możliwość udzielania pomocy wszelkim osobom w potrzebie w miarę swoich możliwości ludzkich, materialnych, finansowych, natomiast państwo polskie działalność PCK w tym zakresie powinno wspierać. 

3.   PCK jest częścią Międzynarodowego Ruchu Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca. Zgodnie z art. 2(3) Statutów RuchuRP jest zobowiązana wspierać, kiedy tylko jest to możliwe, pracę komponentów Ruchu, czyli także tzw. narodowego stowarzyszenia, którym jest PCK – stowarzyszenie wyraźnie uznane przez władze RP zgodnie z ww. ustawą.  

4. PCK może skorzystać z  prawa humanitarnej inicjatywy i wystąpić do władz polskich z prośbą o umożliwienie wizyt w miejscach, gdzie są przetrzymywane osoby, które przedostały się w sposób nielegalny do Polski. Byłoby to zgodne z zasadą humanitaryzmu, której definicję przyjęto na Międzynarodowej Konferencji Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca w Wiedniu 1965 r. (w konferencji biorą udział zarówno przedstawiciele państw, jak i stowarzyszeń krajowych – a więc także PCK, oraz przestawiciele MKCK i Federacji), zgodnie z którą humanitaryzm oznacza m.in. wysiłki na rzecz zapobieżenia i uśmierzenia ludzkiego cierpienia, gdziekolwiek do niego dochodzi. Celem jest ochrona życia i zdrowia i zapewnienie szacunku dla istoty ludzkiej, a także promowanie wzajemnego zrozumienia, przyjaźni, współpracy i trwałego pokoju między narodami. 

5. Polski Czerwony Krzyż prowadzi Krajowe Biuro Informacji i Poszukiwań, które jest finansowane przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Podstawą działalności Biura są Konwencje Genewskie z 1949 r. (zob. np. art. 26 IV KG) oraz Protokół Dodatkowy do nich z 1977 r. (zob. np. art. 33(3) PD I). Zgodnie z informacjami na oficjalnej stronie PCK, do zadań biura należy: prowadzenie poszukiwań i ustalanie losów ofiar wojen, konfliktów zbrojnych i klęsk żywiołowych (w tym ofiar II wojny światowej i uchodźców/migrantów); prowadzenie tzw. poszukiwań humanitarnych w przypadkach, gdy najbliższa rodzina nagle utraciła kontakt z krewnym za granicą i mimo posiadania ostatniego adresu nie może go nawiązać, w tym poszukiwania osób, które w ostatnich latach wyjechały w celach zarobkowych za granicę (tzw. migranci ekonomiczni)poszukiwania migrantów z zagranicy, którzy zaginęli na terytorium Polski. Tym samym PCK ma możliwość wnioskowania o udostępnienie danych, które są konieczne do ustalenia pobytu danych osób (także osób przebywających w ośrodkach dla osób ubiegających się o azyl lub w innych miejscach zatrzymania migrantów). Dane te mogą być konieczne do odnalezienia zaginionych czy odbudowy więzi rodzinnych, które to działania zgodnie z KG należą do obowiązków państw stron konwencji – a zatem także RP. Szczególne obowiązki związane są z odpowiednią dokumentacją pobytu dzieci (zob. np. art. 78(3) PD I).

 

Nic więc dziwnego, że obecna bierność, czy też dotychczasowa bardzo ograniczona działalność PCK są po prostu niezrozumiałe. PCK jest w zasadzie jedyną organizacją z tak silnym (w porównaniu do innych organizacji) mandatem ustawowym, która mogłaby udzielać pomocy potrzebującym. O ile polskie władze jej to umożliwią. 


Warto też pamiętać, że PCK - tak jak każdy komponent Międzynarodowego Ruchu Czerwonego Krzyża ma obowiązek kierowania się zasadami:

- HUMANITARYZMU

- BEZSTRONNOŚCI

- NEUTRALNOŚCI

- NIEZALEŻNOŚCI

- DOBROWOLNOŚCI

- JEDNOŚCI

- POWSZECHNOŚCI.



PCK ma piękną historię. Ogromny autorytet, który może zaprzepaścić i tego nie mogą zaakceptować jego pracownicy, wolontariusze, sympatycy. Dlatego warto powtarzać pytanie, czy PCK jeszcze pamięta o swojej misji? I czy polskie władze pamiętają, że mają PCK w tej misji wspierać?


PS. W kilka godzin po publikacji naszego postu na stronie PCK pojawił się apel PCK o dostęp do migrantów na granicy: https://pck.pl/polski-czerwony-krzyz-apeluje-o-dostep-do-migrantow-na-granicy-polsko-bialoruskiej/

Piłka zatem jest teraz po stronie polskich władz.


czwartek, 3 grudnia 2020

Zmarł prof. Ryszard Szawłowski - autor biografii Rafała Lemkina

Dotarła do nas smutna informacja, że prof. Ryszard Szawłowski wczoraj (tj. 3.12.2020) zmarł.

Prof. Szawłowski w gronie prawników międzynarodowych był znany ze swoich badań nad Lemkinem i jego wkładem w rozwój prawa międzynarodowego. Lemkinowską koncepcję ludobójstwa przykładał do zbrodni sowieckich czy ukraińskich, na równi do zbrodni nazistowskich. Przez lata zapowiadał wydanie biografii Lemkina i tuż przed śmiercią udało mu się ją wydać. Kilka tygodni temu ukazała się książka: Rafał Lemkin. Biografia intelektualna, Wydawnictwo Akademickie Sedno, Warszawa 2020 (do kupienia np. tutaj). Dzieło nad którym profesor pracował nawet nie od lat, ale dekad. Tylko szkoda, że o tym dziele z profesorem już nie porozmawiamy.


środa, 11 listopada 2020

Wybory sędziego ETPCz - nieuzasadnione pretensje co do składu Zespołu oceniającego kandydatury

31 października 2021 r. kończy się kadencja sędziego prof. dra hab. Krzysztofa Wojtyczka, dlatego też MSZ 9 października 2020 r. ogłosiło nabór kandydatów (Polska przedstawia 3 kandydatów, spośród których Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy dokona wyboru). Kandydatów można było zgłaszać do 6 listopada 2020 r.

Rzecznik Praw Obywatelskich bije na alarm (zobacz tutaj), że obecna procedura może nie być zgodna z wytycznymi przyjętymi w Radzie Europy, które podkreślają, że:

"podmiot odpowiedzialny za rekomendowanie kandydatów powinien mieć zrównoważony skład, jego członkowie powinni dysponować odpowiednią wiedzą techniczną, cieszyć się poważaniem i zaufaniem oraz nie powinni być podatni na niewłaściwe wpływy."

RPO wskazał, że wątpliwości Rzecznika budzi fakt, że decydujący głos mają przedstawiciele władzy wykonawczej (w szczególności wskazał na rolę sekretarza stanu lub podsekretarza stanu w MSZ, który pełni rolę przewodniczącego), ale także brak zapowiedzi wysłuchania kandydatów przez komisję sejmową. Rzecznik sugeruje, że w całej procedurze obecnie mającej miejsce brakuje osób apolitycznych.

Rzeczywiście wątpliwości budzi, dlaczego 2 października 2020 r. zmieniono odpowiednie zarządzenie dotyczące powołania zespołu (zobacz tutaj, starsza wersja dostępna tutaj), jednak warto zaznaczyć, że szereg komentarzy, które pada w mediach społecznościowych oraz naciski ze strony niektórych mediów (przede wszystkim Gazety Wyborczej) są do pewnego stopnia niezrozumiałe.

Spójrzmy najpierw na skład zespołu (zobacz tutaj)  oceniającego kandydatury, znaleźli się w niej

1)    Pan dr hab. Piotr Wawrzyk, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych – przewodniczący Zespołu;
2)    Pan dr hab. Paweł Sobczyk, Dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Opolskiego – wskazany przez Ministra Sprawiedliwości;
3)    Pan dr Konrad Marciniak, Dyrektor Departamentu Prawno-Traktatowego w Ministerstwie Spraw Zagranicznych – wskazany przez Ministra Spraw Zagranicznych;
4)    Pani radca prawny Justyna Chrzanowska, Zastępca Dyrektora Departamentu Narodów Zjednoczonych i Praw Człowieka w Ministerstwie Spraw Zagranicznych – wskazana przez Ministra Spraw Zagranicznych;
5)    Pan dr hab. Marcin Kałduński, Zastępca Dyrektora Departamentu Prawa Międzynarodowego i Europejskiego w Prokuratorii Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej – wskazany przez Prezesa Prokuratorii Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej;
6)     Pan Krzysztof Kubów, Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów – wskazany przez Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów;
7)    Pan Jan Sobczak, Pełnomocnik Ministra Spraw Zagranicznych do spraw postępowań przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Ministerstwie Spraw Zagranicznych  – sekretarz Zespołu bez prawa głosu.


W zasadzie powołanie żadnej z powyższych osób nie powinno budzić wątpliwości:

- dr hab. P. Wawrzyk - można oceniać go różnie, ale nie zmienia to faktu, że to właśnie on jest odpowiedzialny za sprawy prawno-traktatowe w MSZ

- dr hab. P. Sobczyk, prof. UO - specjalizuje się w prawie konstytucyjnym i nierzadko o prawach człowieka pisał

- dr K. Marciniak - z racji pełnionej funkcji, włączenie go do zespołu jest oczywiste, jest to też osoba bardzo dobrze oceniana merytorycznie w środowisku internacjonalistów 

- J. Chrzanowska - była przez wiele lat pełnomocnikiem ds. postępowań przed ETPCz, obecnie naczelnik Wydziału Praw Człowieka! - więc włączenie jej w skład zespołu jest też pozytywną informacją

- dr hab. Kałduński - jeśli ktoś miał być wskazany przez Prokuratorię, to właśnie on, biorąc pod uwagę uznanie, jakim się cieszy wśród internacjonalistów i fakt, że odpowiada za postępowania przed organami międzynarodowymi

- J. Sobczak - oczywisty członek komisji z racji funkcji - przypomnimy - to właśnie on odpowiada za obecne postępowania przed ETPCz!

- no i K. Kubów - który jest z rozdania politycznego - ale zarządzenie - jeszcze w wersji z 2012 r. wymagało, aby w składzie komisji był przedstawiciel Kancelarii Premiera [szkoda jednak, że kancelaria nie zdecydowała się - tak jak MS - powołać jako swojego reprezentanta przedstawiciela środowiska naukowego].


W powyższym składzie znajdują się w przytłaczającej większości osoby, które zdążyły się wykazać dużym doświadczeniem naukowym lub zawodowym w zakresie ochrony praw człowieka, sugerowanie więc, że mamy do czynienia z jakimś czysto politycznym, nie kierującym się merytorycznymi kwestiami gremium jest nadużyciem. Żadne z powyższych nazwisk nie dziwi. 

Rząd (jakiejkolwiek proweniencji politycznej, by nie był) ma prawo mieć wpływu na to, jakie kandydatury będzie promować - o ile będą te kandydatury spełniać wymogi brzegowe stawiane sędziom ETPCz (przypomnijmy brzmienie art. 21 Europejskiej konwencji praw człowieka: Sędziowie powinni być ludźmi o najwyższym poziomie moralnym i muszą albo posiadać kwalifikacje do sprawowania wysokiego urzędu sędziowskiego, albo być prawnikami o uznanej kompetencji.) Dla niektórych może być to przykre, że wybór sędziego ETPCz przypada na okres tego a nie innego rządu. No cóż, taka jest polityka - podobne emocje budziło to, że akurat prezydentowi Trumpowi udało się trafić na czas, gdy trzeba było powołać kilku nowych sędziów do Sądu Najwyższego. 

Co ciekawe - RPO zdaje się nie widzieć, że wg poprzedniej wersji zarządzenia MS musiał powołać podsekretarza - teraz nie ma takiego wymogu - w efekcie w zespole nie znalazł się urzędnik, ale naukowiec! Dzięki temu, że dano większą swobodę w powoływaniu przedstawicieli MSZ - w zespole mogła znaleźć się Chrzanowska (a nie osoba na stanowisku wyższym i tym samym bardziej upolitycznionym ) -  której naprawdę trudno odmówić wiedzy w zakresie funkcjonowania ETPCz. W istocie więc w wyniku zmian wprowadzonych 2 października, zespół ma bardziej merytoryczny skład niż ten, który trzeba by było powołać na podstawie nieaktualnej wersji zarządzenia.

W mediach społecznościowych zaczęto domagać się od członków komisji, aby ujawnili zgłoszenia i odnieśli się do nich - takie żądania muszą budzić zdziwienie, biorąc pod uwagę, że każdy z członków zespołu musi podpisać oświadczenia (zobacz tutaj), zgodnie z którymi m.in. mają zachować w tajemnicy, także po zakończeniu postępowania wszelkie informacje, które powezmą w związku z realizacja zadań członka zespołu. Nie ma co więc liczyć na oświadczenie np. prof. Kałduńskiego, że szepnie cokolwiek na temat obecnej procedury.

Uwzględniając powyższe, należy zaznaczyć, że w interesie Polski jest jak najbardziej transparentne przeprowadzenie wyboru kandydatów, jednak nie jest prawdą, że standardem europejskim jest całkowita jawność wyłaniania kandydatur. Pamiętajmy, że zespół ma ocenić kandydatury a nie wybrać sędziego. Co ciekawe na etapie RE też nie każdy etap jest jawny. Przykładowo opinie Advisory Panel nt. propozycji listy są poufne!, podobnie jest w przypadku podkomisji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.

List RPO miesza również różne, niezależne procedury - te za które odpowiada MSZ (wybór sędziego ETPCz) i te za które odpowiada MS (wybór członków CPT). 


piątek, 6 listopada 2020

Wybory do Komisji Prawa Międzynarodowego w 2021 r. - zapewne bez polskiego kandydata

Na stronie Komisji Prawa Międzynarodowego ukazała się informacja, że można już zgłaszać kandydatury do KPM (deadline to czerwiec 2021), które będą głosowane w listopadzie 2021 r. Pięcioletnia kadencja obecnych członków upływa z końcem 2022 r.

Zgodnie z rezolucją Zgromadzenia Ogólnego nr 36/39 z 18 listopada 1981 r., wśród 34 członków Komisji powinni się znaleźć 3 obywatele państw z grupy Europy Wschodniej - do której należy Polska. Niestety w tych wyborach - miejsce dzielone pomiędzy grupę Europy Wschodniej i Afrykę, tym razem przypada państwom afrykańskim. Dlaczego niestety? Otóż to oznacza, że obecni przedstawiciele Europy Wschodniej tj.

Bodan Aurescu z Rumunii,

Ernest Petric ze Słowenii,

Pavel Sturma z Czech,

Evgeny Zagaynov z Rosji, 

jeśli zdecydują się kandydować ponownie, to walczą o 3 miejsca, a kandydatów jest 4 (kojarzą Państwo grę w gorące krzesła na weselach? - jak widać zgodnie ze statutem KPM, takę grę urządza się poszczególnym grupom regionalnym przy okazji wyborów do KPM - od razu robi się ekscytująco). 

Dodajmy, że miejsce dla Rosji jest niemal pewne (niemal, bo pamiętajmy o porażce Francuzów w wyborach z 2016, którzy jako jedyni z państw p-5 - nie mają obecnie przedstawiciela w KPM). Pozycja Sturmy też jest dość mocna, biorąc pod uwagę fakt, że pełni funkcję wiceprzewodniczącego i przewodniczącego poszczególnych sesji KPM i jest specjalnym sprawozdawcą dot. sukcesji państw co do odpowiedzialności państwa. De facto więc mamy jedno krzesełko do przejęcia, dwóch oczywistych kandydatów - obecnych członków KPM, jeśli potwierdzą, że chcą kandydować.

Nic więc dziwnego, że obecnie oficjalnie Polska nie nominuje żadnego kandydata obywatelstwa polskiego, gdyż jego szanse byłyby dość małe. Decyzję o nominacji należałoby podjąć już teraz, aby skutecznie przeprowadzić kampanię, którą już prowadzi szereg kandydatów (np. Japonii, Austrii itd.)

Tym samym, po wyborach z 2016 r., gdzie także ostatecznie oficjalnie nie było polskiej kandydatury, to będą kolejne wybory, w których Polak/Polka nie wezmą udziału. 

Przypomnijmy jeszcze, że zgodnie ze statutem Komisji Prawa Międzynarodowego, kandydatami powinny być osoby o uznanych kompetencjach w prawie międzynarodowym. Każde z państw może wskazać 4 osoby jako kandydatów, z czego tylko dwie mogą mieć obywatelstwo tegoż państwa. Członków KPM wybiera Zgromadzenie Ogólne, a więc konieczne jest zbudowanie dość szerokiej koalicji.  

piątek, 23 października 2020

Jakub Czepek członkiem Podkomitetu ds. zapobiegania torturom

Dr Jakub Czepek został wybrany na członka Podkomitetu Komitetu Przeciwko Torturom, do Spraw Zapobiegania Torturom oraz Innemu Okrutnemu, Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (zob. tutaj). Zadaniem podkomitetu jest m.in. wizytacja miejsc, w których osoby są pozbawione wolności, w celu zapobieżenia torturom oraz innemu okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu lub karaniu (więcej o podkomitecie tutaj).

Dr Czepek jest adiunktem na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, w Katedrze Ochrony Praw Człowieka i Prawa Humanitarnego, którą kieruje dr hab., prof. UKSW Elżbieta Karska (zob. tutaj). Dr Czepek w swoich publikacjach skupiał się dotychczas na dorobku orzeczniczym Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, jest autorem monografii dot. zobowiązań pozytywnych państw (zob. tutaj) oraz wspólnie z Maciejem Lubiszewskim monografii dot. procedury wyroku pilotażowego (zob. tutaj).

Serdeczne gratulacje dla dr. Czepka!



piątek, 9 października 2020

Pokojowa nagroda Nobla dla Światowego Programu Żywności (WFP)

Komitet noblowski ogłosił, że laureatem Pokojowej Nagrody Nobla został Światowy Program Żywności (WFP) za ""wysiłki na rzecz walki z głodem i wkład w stworzenie lepszych warunków dla pokoju".

WFP to jedna z agencji Organizacji Narodów Zjednoczonych z siedzibą w Rzymie - tam też jest siedziba Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), z którą WFP ściśle współpracuje i m.in. koordynuje jeden z klastrów pomocy humanitarnej tj. Bezpieczeństwo żywnościowe.

Rolą WFP jest ratowanie życia, przez dostarczanie żywności w czasie sytuacji zagrożenia oraz praca ze społecznościami w celu poprawy jakości żywienia i budowy większej odporności na kryzysy żywnościowe. 

Zadanie to wpisuje się w cel, jaki postawiły sobie Narody Zjednoczone przyjmując Cele Zrównoważonego Rozwoju, wśród których znalazło się wyeliminowanie głodu do 2030 r. Daleko jednak nam do osiągnięcia tego celu, biorąc pod uwagę, że jedna na dziewięć osób na świecie głoduje.

WFP tylko w 2019 r. pomogła 97 milionom ludzi w 88 krajach. Obecnie pomaga w związku z następującymi kryzysami:

  • Covid-19
  • Demokratyczna Republika Konga
  • Północno-wschodnia Nigeria
  • Sahel
  • Południowy Sudan
  • Syria
  • Jemen.