Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Międzynarodowe prawo humanitarne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Międzynarodowe prawo humanitarne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 lutego 2024

Social media a traktowanie jeńców wojennych

BBC Verify donosi, że wśród analizowanych materiałów znajdujących się w cyfrowej przestrzeni publicznej i wrzuconych przez autorów będących żołnierzami w czynnej służbie w IDF (izraelskich siłach obronnych), osiem z nich ukazuje niehumanitarne traktowanie palestyńskich więźniów. Dostępne tu.

Na wideo widać między innymi rozebrane i zakrwawione osoby siedzące na krzesłach z rękami związanymi z tyłu czy też osoby rozebrane do naga maszerujące boso przez ulice Gazy.

Zgodnie z oficjalnym stanowiskiem IDF, materiał został nagrany podczas przesłuchania w terenie, podejrzany nie był zraniony, a zdjęcie to zostało zrobione i opublikowane na kanałach social media niezgodnie z rozkazami oraz wartościami IDF. W związku z czym zwolniono go ze służby.

Humanitarne traktowanie

Kwalifikacja takich działań sił zbrojnych na gruncie prawa międzynarodowego może być bardziej skomplikowana biorąc pod uwagę klasyfikację konfliktu w Gazie jako międzynarodowego (MKZ: Izrael v. Palestyna) czy też niemiędzynarodowego (NMKZ: Izrael v. Hamas). Nie zmienia ona jednak faktu, że w obu tych konfliktach obowiązują podstawowe zasady humanitarne (które w ramach NMKZ są dodatkowo  zasilane rozbudowanymi standardami prawnoczłowieczymi). Jedną z nich jest humanitarne traktowanie więźniów.

W przypadku MKZ, zgodnie z art. 13 konwencji genewskiej o traktowaniu jeńców „jeńcy wojenni powinni być również stale chronieni zwłaszcza przed każdym aktem gwałtu lub zastraszenia, przed zniewagami i ciekawością publiczną”, a wszystkie osoby chronione (w tym osoby cywilne), zgodnie z art. 27 „mają we wszelkich okolicznościach prawo do poszanowania ich osoby (…). Będą one zawsze traktowane w sposób humanitarny i chronione, zwłaszcza przed aktami gwałtu i zastraszania, przed zniewagami i ciekawością publiczną”.

W przypadku NMKZ regulacja traktatowa jest szczątkowa (w porównaniu z regulacją MKZ) a mimo to nadal podkreśla wymóg humanitaryzmu. Artykuł 3 wspólny dla czterech konwencji genewskich, potwierdza, że „Osoby, nie biorące bezpośrednio udziału w działaniach wojennych, (…) oraz osoby, które stały się niezdolne do walki na skutek (…) pozbawienia wolności (…) będą we wszelkich okolicznościach traktowane w sposób humanitarny. (…) W tym celu są i pozostaną zakazane w stosunku do wyżej wymienionych osób w każdym czasie i w każdym miejscu (…)  c) zamachy na godność osobistą, a w szczególności traktowanie poniżające i upokarzające”. Zakaz ten potwierdza również art. 4(2)e II protokołu dodatkowego z 1977 roku.

W przypadku instrumentów prawnoczłowieczych można choćby odwołać się do art. 10 MPPOiP, który mówi o tym, że „każda osoba pozbawiona wolności będzie traktowana w sposób humanitarny i z poszanowaniem przyrodzonej godności człowieka” i budowanych na tej podstawie standardów traktowania więźniów w trakcie pokoju i konfliktów zbrojnych (spoiler alert: w obydwu przypadkach nie można upokarzać i poniżać ludzi).

Niestety, standard humanitarnego traktowania jest wciąż jednym z najbardziej bagatelizowanych przez organy państwowe, szczególnie w sytuacji konfliktów zbrojnych. Od niedawna mamy do czynienia z jego kwalifikowaną odmianą, a mianowicie nie tylko naruszaniem zakazu, ale też dodatkowym publikowaniem dokumentacji (wideo lub foto) tych naruszeń w Internecie. Wszystko wskazuje na to, że niestety, działania te będą towarzyszyć wszystkim współczesnym wojnom, podobnie jak miało to miejsce w przypadku konfliktu zbrojnego w Ukrainie (pisaliśmy o tym tu).

 Digitalizacja i demokratyzacja wysiłków na rzecz sprawiedliwości międzynarodowej

 Wszechobecność smartfonów, także wśród żołnierzy, którzy wbrew zakazom, używają ich na polu walki, przyczynia się do większej widoczności naruszeń prawa konfliktów zbrojnych i praw człowieka. Szczególnie gdy naruszyciele sami publicznie (bo w Internecie) dostarczają, wbrew rozsądkowi, materiał dowodowy. Oczywiście taka informacja z internetu, przed weryfikacją jest tylko informacją o dowodach. Jednak jak pokazała niedawna praktyka sądów międzynarodowych (MTK), regionalnych (ETPCz) oraz krajowych (m.in. Holandia, Niemcy, Szwecja czy Ukraina), user generated evidence i open source information (OSINT) mogą stanowić dowód w świetle prawa. Nie dziwi więc, że mamy do czynienia z coraz większą popularnością działalności OSINT, a także zbierania informacji o dowodach przez grupy pozarządowe. Tym bardziej, że OSINT odgrywa istotną role w informowaniu opinii publicznej o naruszeniach, co może przełożyć się na poszczególne decyzje polityczne i działania prawne.

 W przypadku Gazy jest to tym bardziej istotne gdyż konflikt ten jest wyjątkowy pod względem tego że dostęp „on the ground” jest niesłychanie utrudniony. Na miejscu ciężko mówić o funkcjonowaniu organizacji międzynarodowych czy NGO, a wśród dziennikarzy zostały tylko pojedyncze osoby, które muszą korzystać z social media aby przekazywać informacje. Przypomina to o trafnym komentarzu prof. Grzebyk w odpowiedzi na rozważania MTS w wyroku z 31 stycznia br.

W efekcie, znacznie więcej informacji można uzyskać na kanałach nadawczych Instagrama niż w „mainstreamowych” mediach. To z kolei budzi pytania o wiarygodność i cenzurę w przepływach internetowych (tych tradycyjnych, jak w przypadku niepotwierdzonych informacji o dekapitacji dzieci przez Hamas, ale też tych na indywidualnych kontach społecznościowych).

 Pewne jest, że co najmniej od czasu konfliktu w Syrii, wkroczyliśmy w erę mediatyzacji wojny na niespotykaną dotychczas skalę. Z jednej strony, powoduje to, że cierpienie ofiar wojny staje się dla nas depresyjną codziennością, która i w nas budzi poczucie bycia ofiarą („We are all victims now”). Z drugiej jednak strony, powinna dawać impuls do działania, od tego najmniejszego jakim jest wsparcie najbliższej cierpiącej osoby, do tego najbardziej pożądanego w demokratycznym społeczeństwie – nacisku na decydentów w celu przeciwstawienia się naruszeniom praw człowieka i prawa konfliktów zbrojnych.

 Prawo konfliktów zbrojnych ma na celu ograniczenie/minimalizowanie cierpień. Humanitarne traktowanie to gwarancja podstawowa, a jej naruszenie powinno wiązać się z odpowiednimi działaniami: nie tylko zwolnieniem ze służby żołnierzy odpowiedzialnych za te naruszenia, ale również pociągnięciem ich do odpowiedzialności prawnej oraz wprowadzeniem działań prewencyjnych (dołożeniem wszelkich starań) by do takich czynów nie dochodziło w przyszłości.

sobota, 20 listopada 2021

Elżbieta Mikos-Skuza wybrana na kolejną kadencję do Międzynarodowej Komisji dla Ustalania Faktów

19 listopada 2021 r. dr Elżbieta Mikos-Skuza została ponownie wybrana na członkinię Międzynarodowej Komisji ds. Ustalania Faktów działającej na podstawie art. 90 Pierwszego protokołu dodatkowego do konwencji genewskich z 1949 r. (zobacz tutaj oraz tutaj). Jej kolejna kadencja będzie więc trwała od 2022 do 2027 r.

Wybory organizowała Szwajcaria jako depozytariusz protokołu dodatkowego, a mogli w nich głosować przedstawiciele 76 państw, które obecnie uznają kompetencje komisji,

Dr Mikos-Skuza (która jest członkinią Komisji od 2001 r.) uzyskała fantastyczny wynik, gdyż za jej kandydaturą zagłosowało 54 państw z 58 głosujących. 

Wśród innych wybranych osób znaleźli się:

RACHID BELHADJ (Algieria)

HOLGER FEDERICO MARTINSEN (Argentyna)

VAIOS KOUTROULIS (Belgia)

ALFREDO LABBÉ (Chile)

DYANNE MARENCO GONZALEZ (Kostaryka)

THILO MARAUHN (Niemcy)

TATIANA EDDIE RAZAFINDRAVAO (Madagaskar)

SUKHBOLD SUKHEE (Mongolia)

ELŻBIETA MIKOS-SKUZA (Polska)

MATEUS KOWALSKI (Portugalia)

NOOR IBRAHIM AL-SADA (Katar)

KATARÍNA ŠMIGOVÁ (Słowacja)

ÅSA MOLDE (Szwecja)

MOHAMED AL KAMALI (Zjednoczone Emiraty Arabskie)

ROBIN MCNEILL LOVE (Zjednoczone Królestwo)


Warto pamiętać, że Komisja składa się z ekspertów zarówno z zakresu prawa, medycyny, wojskowości, kryminalistyki, gdyż jej zadaniem jest ustalanie faktów dotyczących potencjalnego naruszenia prawa konfliktów zbrojnych. Dotychczas komisja została  wykorzystana tylko w związku z prośbą wystosowaną przez OBWE w sprawie zbadania jednego z incydentów podczas konfliktu na Ukrainie. W wielu innych sytuacjach (np. konflikt w Afganistanie, Kolumbii a obecnie w Etiopii) kwestia użycia komisji była dyskutowana, ale państwa nadal są niezwykle niechętne do wykorzystania komisji. Obiektywna analiza faktów i poufne wskazówki co do poprawy implementacji międzynarodowego prawa humanitarnego nie są więc wysoko cenione przez państwa ze szkodą dla ich obywateli.



poniedziałek, 19 lipca 2021

Czy w Etiopii doszło do zbrodni przeciwko ludzkości?

Tigraj jest położonym na północy Etiopii regionem, zamieszkałym przez około siedmiomilionową grupę etniczną Tigrajczyków. Mimo iż stanowią oni tylko 6% całej populacji Etiopii, do niedawna odgrywali kluczową rolę w polityce całego państwa. 

Na początku lat 90. Tigrajski Ludowy Front Wyzwolenia był jedną z grup, które doprowadziły do obalenia dotychczasowych rządów wojskowych i stworzenia systemu federalnego, w którym różne grupy etniczne zarządzały sprawami 10 regionów, na które Etiopia została podzielona. Na czele państwa zaś stała koalicja składająca się z 4 partii, której Front był liderem.

Z czasem jednak wobec etiopskiego rządu pojawiły się oskarżenia o łamanie zasad demokracji i praw człowieka. Doprowadziło to do zmian u władzy, a nowym premierem został Abiy Ahmed, który usunął przedstawicieli Frontu z rządu oskarżając ich o korupcję i represje. Tigrajscy przywódcy krytykowali go z kolei za próbę centralizacji władzy i zniszczenia systemu federalnego.

piątek, 29 stycznia 2021

Izraelski program szczepień nie obejmuje Palestyńczyków

Podczas gdy cały świat patrzy z podziwem (i pewnie z zazdrością) na Izrael, który bije rekordy w ilości obywateli zaszczepionych przeciwko koronawirusowi, okazuje się, że świetnie zorganizowany izraelski system szczepień ma jedną poważną wadę – nie przewiduje podania szczepionki kilku milionom Palestyńczyków mieszkających na terytoriach okupowanych przez Izrael od 1967 r.

sobota, 27 czerwca 2020

Komentarz do III Konwencji Genewskiej

Na stronie Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża ukazał się własnie zaktualizowany komentarz do trzeciej konwencji genewskiej w sprawie jeńców wojennych. Trzecia konwencja genewska dotyczy traktowania jeńców wojennych, a teraz towarzyszy jej unowocześniony komentarz  opracowany artykuł po artykule. Nowy komentarz ma na celu zaktualizowanie zmian, które zaszły w ciągu ostatnich lat w prawie konfliktów zbrojnych a dotyczące języka, technologii i koncepcji, które pojawiły się w ciągu ostatnich 60 lat.

sobota, 13 czerwca 2020

Czy to jeszcze Polska, a może już Czechy?

Media ekscytują się "inwazją" polskich żołnierzy na czeskie terytorium i zajęciem kapliczki (tutaj, tutaj, tutaj)

W istocie można by się obawiać, że wtargnięcie na teren obcego państwa i okupacja części jego terytorium może stanowić napaść zbrojną a zastosowanie powinno znaleźć międzynarodowe prawo humanitarne dotyczące konfliktów międzynarodowych...jednak warto hamować się z takim wnioskowaniem, gdyż:

- mimo że definicja napaści zbrojnej a także agresji nie odwołuje się do intencji, to jednak nie można dokonać napaści zbrojnej/agresji nieumyślnie; zawsze jednak można wtargnąć na terytorium innego państwa przez przypadek, błąd - zdarzało się to np. szwajcarskiemu wojsku, gdy w trakcie ćwiczeń nagle znaleźli się w pełnym rynsztunku na terytorium Liechtensteinu i mowa była o siłach liczących 170 żołnierzy, którzy byli od granicy ponad kilometr, a nie 30 m. jak w przypadku polskich żołnierzy (tutaj). Takie sytuacje więc się zdarzają i spokojna rozmowa pozwala wyjaśnić sytuację, a nawet gdyby doszło do jakiejś wymiany ognia, to tego typu wydarzenia byłyby traktowane jako graniczne incydenty, które zgodnie z orzecznictwem Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości nie powinny być kwalifikowane jako zbrojna napaść

- międzynarodowe prawo humanitarne ma zastosowanie od momentu rozpoczęcia okupacji/wtargnięcia na obce terytorium - jednak w opisanym przypadku nikt nie sądził, że jest zaangażowany w działania zbrojne, tym samym trudno mówić o sytuacji konfliktu zbrojnego. Faktem jest jednak, że gdyby doszło do wymiany ognia - co jest naprawdę tylko teoretycznym zagadnieniem w powyższej sytuacji - MPH miałoby zastosowanie od pierwszego wystrzału. 

W mediach dziennikarze ekscytują się, że żołnierze byli uzbrojeni. No cóż, należy się cieszyć, że polski żołnierz jest uzbrojony, nie ma w tym nic dziwnego. Czesi wypominają Polakom, że nie rozumieją na czym polegają otwarte granice i tę uwagę należałoby zbyć milczeniem. W granicach Schengen jest zniesiona kontrola graniczna, ale może być ona przywrócona w szczególnych okolicznościach, do których należy zagrożenie zdrowia.

(odnosząc się do komentarza poniżej, niestety funkcja komentarzy autorki jest wyłączona - kwestie zdrowotne, ani jakiekolwiek inne - poza zbrojnym atakiem ze strony Czech - nie dają podstawy do tego, aby polscy żołnierze bez zgody czeskiego rządu znaleźli się na terytorium Czech; omawiany kazus wskazuje jednak, że żołnierze byli przekonani, że są na polskim terytorium; a ich uzbrojenie było standardowe; oczywiste jest jednak, że czeski obywatel widząc polskich uzbrojonych żołnierzy mógł się poczuć - delikatnie mówiąc - zaniepokojony, na szczęście Czesi podeszli do sprawy ze swoistym humorem)



Zatem spokojnie, pomyłki się zdarzają, a prawo międzynarodowe wyrozumiale traktuje takie incydenty.

środa, 22 stycznia 2020

Guest post: Kilka uwag na temat zabójstwa generała Kasema Sulejmaniego

3 stycznia 2020 roku w ataku amerykańskiego drona zginął dowódca irańskich sił ekspedycyjnych Quds, Kasem Sulejmani (incydent ten był już opisywany w poście na blogu). Zabicie jednej z najważniejszych postaci sceny polityczno-wojskowej Iranu przez Stany Zjednoczone na terytorium Iraku rodzi szereg pytań z zakresu prawa międzynarodowego, w tym międzynarodowego prawa humanitarnego. 

Art. 51 Karty Narodów Zjednoczonych (KNZ) jest uznawany za jedną z normatywnych podstaw prawa do samoobrony w prawie międzynarodowym. Jednakże, jak wskazał MTS w sprawie Nikaragua, fakt umieszczenia powyższej konstrukcji w KNZ nie oznacza, że tym samym przestaje funkcjonować prawo zwyczajowe dot. samoobrony. 

piątek, 3 stycznia 2020

Atak na Iran (zabójstwo Kasema Sulejmani przez siły USA) - wojna, która pojawia się i znika, i znika...

Media donoszą, że w wyniku ataku ze strony amerykańskich sił zbrojnych, zginął Kasem Sulejmani - jeden z najważniejszych irańskich dowódców wojskowych (dowodził tzw. siłami Quds, które są częścią sił zbrojnych Iranu), odpowiedzialny za tajne operacje wojskowe prowadzone przez Iran w regionie (zob. tutaj) oraz Jamal Jaafar Ibrahimi - iracki dowódca wojskowy, dowodzący siłami skierowanymi do walki z tzw. państwem islamskim.

Nie jest to pierwszy przypadek użycia przemocy pomiędzy tymi dwoma (USA-Iran) państwami w ostatnich miesiącach, warto bowiem przytoczyć np.:
- incydent z czerwca 2019 r., kiedy siły irańskie zestrzeliły amerykański dron;
- incydent z końca grudnia 2019 r., kiedy to siły szyickie ostrzelały bazy, z których korzystają siły  amerykańskie, w wyniku czego zginął jeden z amerykańskich usługodawców; w odpowiedzi USA ostrzelały bazy na terenie Iraku i Syrii w pobliżu syryjskiej granicy, z których korzystał Kataib Hezbollah, wspierany przez Iran - czyli był to przypadek tzw. wojny zastępczej.

Teraz jednak mamy do czynienia nie ze zestrzeleniem maszyny; czy atakiem na grupy zbrojne związane z Iranem, lecz nie należące do jego sił zbrojnych, ale mowa o ataku na członka sił zbrojnych Iranu - i to nie byle jakiego, jednego z najwyższych dowódców wojskowych. Był to atak celowy - to akurat nie budzi żadnych wątpliwości, gdyż Amerykanie nie kryją swoich intencji.

Nikt póki co nie ogłasza stanu wojny (bo któż to w dzisiejszych czasach czyni), ale niewątpliwie atak zbrojny na członka sił zbrojnych innego państwa oznacza, że w świetle międzynarodowego prawa humanitarnego mamy międzynarodowy konflikt zbrojny, gdyż prawo to ma zastosowanie, od pierwszej wystrzelonej kuli. Co to oznacza? Otóż w świetle MPH Soleimani był legalnym celem ataku jako członek sił zbrojnych Iranu. 

Osobną sprawą jest jednak, czy takie pojedyncze zabójstwo - "targeted killing", rzeczywiście powinno być dopuszczalne; czy jednak także w MKZ nie powinno się wprowadzić konieczności stwierdzenia pewnego poziomu działań zbrojnych, aby móc stosować MPH, które daje prawo do eliminowania pewnych kategorii osób. Jasno bowiem widać, że USA wykorzystują MPH do uzasadniania eliminacji niewygodnych osób w sytuacji, gdy nie mają zamiaru prowadzić negocjacji dyplomatycznych. To niebezpieczna praktyka, która będzie wykorzystywana przez inne państwa jako precedens.

Powyższe nie oznacza, że atak na Soleimaniego był legalny. Ów atak nie naruszał jedynie międzynarodowego prawa humanitarnego (tak jak nie naruszałby prawa humanitarnego - w świetle tejże logiki, którą najwyraźniej przyjmują władze amerykańskie - atak na Trumpa, który jako naczelny dowódca jest członkiem sił zbrojnych i może być przedmiotem ataku w sytuacji konfliktu zbrojnego). 

Wspomniany atak naruszał jednak zakaz użycia siły, które nie pozwala na użycie siły, jeśli nie nastąpił atak zbrojny albo gdy nie ma autoryzacji ze strony Rady Bezpieczeństwa.  USA nie uznały za atak zbrojny zestrzelenie swego drona; do tej pory nie atakowały bezpośrednio sił irańskich w odpowiedzi na ataki dokonywane przez Hezbollah czy inne grupy zbrojne wspierane przez Iran; napaść na amerykańską ambasadę w Iraku też trudno uznać jako atak zbrojny (zob nasz post na ten temat). 

Ze strony USA nastąpiło więc naruszenie zakazu użycia siły zbrojnej, ale niekoniecznie doszło do aktu agresji. Dlaczego? Otóż zgodnie z definicją agresji z 1974 r. (rezolucja ZO nr 3314), aktem agresji jest "An attack by the armed forces of a State on the land, sea or air forces, or marine and air fleets of another State" - czyli konieczne jest zaatakowanie sił jako takich, a nie pojedynczych osób - jeśli rozumieć ów przepis wąsko. Pojedyncza eliminacja danej osoby powinna więc zostać uznana jako incydent - również wiążący się z odpowiedzialnością państwa, ale nie na tyle poważny, aby mówić o agresji.

Nie zmienia to jednak faktu, że użycie siły zbrojnej na terenie Iranu może być kwalifikowane jako "atak zbrojny", na który Iran ma prawo odpowiedzieć zbrojnie, w proporcjonalny sposób.

Widmo międzynarodowego konfliktu zbrojnego pomiędzy USA a Iranem pojawia się więc regularnie, ale na szczęście zazwyczaj znika. Czy tym razem będzie podobnie? Trudno przewidzieć; tłumy na ulicach skłaniają władze irańskie do reakcji, pytanie tylko, czy bezpośredniej, czy może znów będzie to atak na jakieś cele zastępcze.

Prezydent Trump na swoim twitterze ogłasza, że Iran nie wygrał wojny, ale za to odnosił sukcesy w negocjacjach (Iran never won war but never lost negotiation!). Patrząc na sprawy z punktu widzenia humanitarnego, wojny nikt nie wygrywa, i tak trzeba w pewnym momencie wrócić do stołu negocjacyjnego.

Jedyna pociecha w tym, że przynajmniej siły amerykańskie ograniczają się do atakowania celów wojskowych. 

wtorek, 1 października 2019

Złoto Krymu - ciąg dalszy batalii sądowej

Muzeum Allarda Piersona w Amsterdamie
Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Allard_Pierson_Museum#/media/File:Nederlandsche_Bank.jpg

Już trzykrotnie pisaliśmy na blogu (tu, tu i tu) o sprawie skarbów archeologicznych z Krymu przechowywanych obecnie w Holandii. W lipcu 2019 r. wypowiedział w tej sprawie sąd apelacyjny w Amsterdamie, ale ostateczne rozstrzygnięcie co do meritum, tj. do kogo należą starożytne zabytki jeszcze nie zapadło. Przypomnijmy więc podstawowe fakty dotyczące tej sprawy. Od dnia 21 marca 2014, tj. od daty ratyfikacji przez prezydenta Władimira Putina umowy o włączeniu Republiki Krymu w skład Federacji Rosyjskiej, władze holenderskiego Muzeum Allarda Piersona (MAP) stoją przed dylematem gdzie i komu zwrócić bezcenny zbiór zabytków pochodzących z Krymu. Muzeum to, należące do Uniwersytetu Amsterdamskiego, przed wybuchem kryzysu krymskiego zawarło z resortem kultury Ukrainy umowę wypożyczenia szeregu eksponatów pochodzących z wykopalisk archeologicznych na Krymie i przechowanych w pięciu muzeach ukraińskich, w tym czterech zlokalizowanych na półwyspie. Na podstawie tej umowy zorganizowano wystawę pt. „The Crimea Gold and secrets of the Black Sea” (7 lutego - 18 maja 2014 r.). Po zakończeniu wystawy dyrekcja MAP, po uzyskaniu opinii holenderskiego resortu spraw zagranicznych, zdecydowało się nie zwracać spornych eksponatów, czekając na rozwój sytuacji na Krymie. Stanowisko to spotkało się ze sprzeciwem zarówno Rosji, jak i Ukrainy. 19 listopada 2014 r. przedstawiciele czterech muzeów krymskich wnieśli pozew cywilny przeciwko holenderskiej instytucji kultury do sądu w Amsterdamie. Powołując się na postanowienia umów dotyczących wypożyczenia eksponatów, zażądali niezwłocznego ich zwrotu. W styczniu 2015 r. do postępowania przystąpiła Ukraina. Zgodnie z jej stanowiskiem sporne przedmioty stanowią własność państwa ukraińskiego i dlatego po zakończeniu wystawy powinny zostać mu zwrócone. W dniu 14 grudnia 2016 r. sąd cywilny pierwszej instancji w Amsterdamie orzekł, że o przyszłości zabytków starożytnych pochodzących z czterech muzeów na Krymie, a przechowywanych obecnie w MAP, powinny zdecydować sądy ukraińskie. Sąd orzekł, że sporne przedmioty powinny być zwrócone państwu sprawującemu suwerenną władzę nad terytorium Krymu. Tym państwem, zgodnie z prawem międzynarodowym, jest Ukraina. Zatem to sądy ukraińskie są właściwe dla oceny kwestii własności oraz miejsca wystawiania spornych zabytków. Państwo ukraińskie zostało także zobowiązane do zapłaty na rzecz MAP części kosztów przechowywania i zabezpieczenia zbiorów. Od tego wyroku muzea krymskie złożyły odwołanie. Zarówno Ukraina, jak i przedmiotowe muzea, zatrudniły szereg ekspertów. W dniu 16 lipca 2019 r. sąd apelacyjny w Amsterdamie wydał orzeczenie tymczasowe, w którym stwierdził, że MAP jest uprawnione do wstrzymania udostępnienia skarbów krymskich do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy. O własności zabytków oraz ich zwrocie orzeknie tenże holenderski sąd apelacyjny, a nie sądy ukraińskie. Dlatego zażądano od stron dalszych informacji i wyjaśnień (w ciągu dwóch miesięcy). Ostateczny wyrok w tej sprawie jest oczekiwany na początku 2020 r.

wtorek, 17 września 2019

Guest post: Interwencja USA w Wietnamie a Konwencje Genewskie z 1949 roku o ochronie ofiar wojny

Na początku sierpnia bieżącego roku, kiedy serwisy informacyjne koncentrowały się wokół wojny handlowej USA i Chin, napięć w rejonie Zatoki Perskiej oraz zamieszek w Hongkongu, przypadła, raczej mało zauważona, 55 rocznica tzw. Incydentu w Zatoce Tonkińskiej, który w wielu opracowaniach wskazywany jest jako bezpośrednia przyczyna interwencji wojsk Stanów Zjednoczonych w Wietnamie. Chyba każdy z Nas słyszał kiedyś o wojnie w Wietnamie albo chociaż obejrzał raz w życiu któryś z filmów odnoszących się do tego konfliktu (przykładowo: “Forrest Gump” czy “Byliśmy żołnierzami”). Ponad 8-letnia interwencja wojsk USA w tym azjatyckim państwie jest różnie oceniania przez historyków, ale niewątpliwym jest to, iż nie jest ona zaliczana ani do sukcesów politycznych ani militarnych Stanów Zjednoczonych. Postarajmy się jednak spojrzeć na tę wojnę z nieco innej perspektywy – z perspektywy Konwencji Genewskich (dalej w skrócie: KG) z 1949 roku o ochronie ofiar wojny, które w tym roku obchodziły 70 rocznicę swojego uchwalenia (informacje o konwencjach, ich tekst wraz z komentarzem oraz listę państw-sygnatariuszy można znaleźć tutaj w języku angielskim tu). 

wtorek, 3 września 2019

Guest post: Zestrzelenie indyjskiego samolotu z dnia 27 lutego 2019 roku i status zatrzymanego pilota w świetle międzynarodowego prawa humanitarnego

27 lutego 2019 r. na granicy Indii i Pakistanu pakistańskie lotnictwo wojskowe zestrzeliło indyjskiego MiG-21 pilotowanego przez wing commander'a (odpowiednik stopnia podpułkownika w siłach powietrznych RP) Abhinandana. Incydent ten był częścią większej potyczki powietrznej w której wojskowe statki powietrzne obydwu strony naruszały wzajemnie przestrzeń powietrzną. Podczas jednego z lotów w ramach misji przechwytujących, pakistańskie myśliwce (najprawdopodobniej typu F-16) zaatakowały i zniszczyły samolot indyjski. Abhinandan katapultował się z płonącej maszyny już na terytorium Pakistanu i został zatrzymany przez oddziały armii pakistańskiej wkrótce po zestrzeleniu. Oprócz kwestii geopolitycznych, związanych z poważnym kryzysem pomiędzy państwami posiadającymi arsenał nuklearny i pozostającymi w ciągłym sporze terytorialnym, wystąpiło tu istotne zagadnienie z zakresu międzynarodowego prawa humanitarnego. 

Warto zaznaczyć, że niemal od początku, władze indyjskie domagały się równolegle: 1) natychmiastowej repatriacji pilota do ojczyzny, 2) traktowania go jako jeńca wojennego zgodnie ze standardami III Konwencji genewskiej z 1949 r. Jednakże zasadnicza przesłanką materialnego stosowania norm i zwyczajów międzynarodowego prawa humanitarnego jest zaistnienie stanu "konfliktu zbrojnego". Powstaje w związku z tym pytanie o następującej treści – czy jednorazowy incydent zbrojny o charakterze międzynarodowym w postaci potyczki powietrznej zakończonej zniszczeniem wojskowego statku powietrznego jest dostateczną przesłanką do "uruchomienia" przepisów prawa obowiązującego w okresie wojny? 

środa, 26 czerwca 2019

Guest post: Naruszanie międzynarodowego prawa humanitarnego we współczesnych konfliktach zbrojnych na przykładzie wojny w Jemenie

Protesty, które wybuchły w Jemenie w 2011 r., doprowadziły do dymisji jego wieloletniego prezydenta Alego Abdullaha Saleha. W lutym 2012 r. nowym szefem państwa został Abd Rabbuh Mansur Hadi. Zainicjował on bolesne dla jemeńskiego narodu reformy ekonomiczne. Powstałe w ich wyniku społeczne niezadowolenie sprawiło, iż doszło do zamieszek między oponentami a zwolennikami Hadiego. Sytuacja ta umożliwiła ruchowi Huti, dążącemu do umocnienia w kraju pozycji zajdytów, rozpoczęcie kolejnej rewolty, będącej początkiem trwającego do dziś konfliktu. 26 marca 2015 r. Arabia Saudyjska, Bahrajn, Katar, Kuwejt i Zjednoczone Emiraty Arabskie rozpoczęły interwencję militarną „Decisive Storm”, której celem było zniszczenie oddziałów Huti, wspomaganych przez Islamską Republikę Iranu. Należy pamiętać, iż wszystkie kraje, będące członkami koalicji działającej w Jemenie ratyfikowały cztery konwencje genewskie o ochronie ofiar wojny z 1949 r. Państwa te są również stronami dwóch protokołów dodatkowych do konwencji genewskich z 1977 r. 

sobota, 1 czerwca 2019

Guest post: Porozumienie Sztokholmskie, jako podstawa poprawy sytuacji humanitarnej w Jemenie

Porozumienie Sztokholmskie zostało podpisane dnia 13 grudnia 2018 r., w Rimbo pod Sztokholmem pod auspicjami ONZ. Władze Jemenu reprezentowane były przez ministra spraw zagranicznych, Khaled-a al-Yaman'a z kolei, rebeliantów z ruchu Huti reprezentował Mohammed Abdul-Salam. Porozumienie Sztokholmskie obejmuje następujące kwestie: 

1. porozumienie w sprawie miasta Hodeidah i portów Hodeidah, Salif i Ras Issa;
2. porozumienie w sprawie mechanizmu wykonawczego dotyczącego aktywacji umowy o wymianie więźniów; 
3. oświadczenie o porozumieniu dotyczącym Taïz. 

sobota, 24 listopada 2018

Geneva Call ogłasza stworzenie czwartego "Deed of Commitment"

Geneva Call to organizacja pozarządowa powstała w 2000 r. w Genewie. Jej działania skupiają się na rozpowszechnianiu wśród zbrojnych aktorów niepaństwowych norm międzynarodowego prawa humanitarnego, zwłaszcza tych, które dotyczą ochrony ludności cywilnej. Mimo zdecydowanie krótszego stażu niż Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża, Geneva Call w ciągu 18 lat działalności stała się jednym z najważniejszych NGOs promujących i edukujących zbrojne grupy w sytuacji konfliktu zbrojnego. Sztandarowym projektem Geneva Call są „Deeds of Commitment” – deklaracje podpisywane przez zbrojnych aktorów niepaństwowych, w których zobowiązują się oni zapewnić ochronę cywilom i powstrzymać się od pewnych zachowań wskazanych w deklaracji. Do trzech stworzonych do tej pory „Deeds of Commitment” – dotyczących zakazu stosowania min przeciwpiechotnych, ochrony dzieci przed skutkami konfliktu zbrojnego oraz ochrony od przemocy seksualnej w sytuacji konfliktu zbrojnego i eliminacji dyskryminacji ze względu na płećGeneva Call ogłosiła właśnie stworzenie czwartego instrumentu, poświęconego „ochronie opieki zdrowotnej w czasie konfliktu zbrojnego”.

środa, 26 września 2018

Trump i Duda w ZO ONZ - relacja USA - Polska w cieniu Afganistanu, czyli MTK straszy

Przemówienie Donalda Trumpa na sesji Zgromadzenia Ogólnego wzbudziło spore zainteresowanie, a nawet uśmiech na twarzy (film poniżej). Przypadło też do gustu polskim kręgom rządowym i części opinii publicznej w Polsce, gdyż Trump wymienił Polskę dwukrotnie jako pozytywny przykład walki o niezależność energetyczną (That is why we congratulate European states, such as Poland, for leading the construction of a Baltic pipeline so that nations are not dependent on Russia to meet their energy needs. Germany will become totally dependent on Russian energy if it does not immediately change course.) a także walki o własną niepodległość, bezpieczeństwo i suwerenność (In Poland, a great people are standing up for their independence, their security, and their sovereignty) (zob. tutaj). 

Śmiech ZO ONZ w rekacji na wystąpienie prezydenta Donalda Trumpa

Sympatia dla Polski ze strony prezydenta Trumpa nie dziwi, gdyż Polska okazuje się wiernym sojusznikiem, nawet gdy ma to oznaczać niszczenie instytucji, które Polska sama tworzyła, jak przykładowo Międzynarodowy Trybunał Karny. 

czwartek, 19 kwietnia 2018

Dziś 75. rocznica wybuchu powstania w getcie

19 kwietnia 1943 r. wybuchło powstanie w getcie warszawskim. Zakończyło się klęską, a w czasie jego pacyfikacji Niemcy dopuścili się szeregu zbrodni. 

Oczywiście nie było zbrodnią w świetle prawa wojennego strzelanie do partyzantów czy cywilów ich wspierających (przez swój udział w działaniach zbrojnych stali się celami wojskowymi), ale niewątpliwie zbrodnią było zrównanie getta z ziemią (niszczenie dóbr cywilnych, w tym spektakularne wysadzenie Wielkiej Synagogi na ul. Tłumackie) oraz mordowanie ludności nie zaangażowanej w działania zbrojne oraz jej deportacja do obozów. Stroop, który odpowiadał za pacyfikację getta został skazany na karę śmierci przez polski sąd m.in. za zbrodnie dokonane w czasie powstania w getcie. Karę wykonano.

Rocznica powstania w getcie dała pretekst prezydentowi (zobacz tutaj) do uzasadnienia swojej decyzji o podpisaniu ustawy wprowadzającej poprawki do ustawy o IPN. 

Prezydent m.in. powiedział: "Dlatego jestem przekonany, że gdy ktoś mówi o współodpowiedzialności polskiego państwa za Holokaust, to rani to nie tylko Polaków, ale także Żydów – polskich obywateli – a także pamięć tych, którzy polegli pod polską i żydowską flagą. Rani nie tylko dlatego, że jest to oszczerstwem i zniewagą, ale również dlatego, że rozmywa odpowiedzialność ich morderców – niemieckich nazistów". (Czepiający się internacjonaliści mogliby wobec powyższego spytać, to w końcu mowa o odpowiedzialności państwa czy osób fizycznych?)

piątek, 2 marca 2018

Ghuta, Srebrenica i bezsilność prawa oraz ONZ

Duże straty cywilne w Ghucie w Syrii wywołały lawinę komentarzy autorytatywnie stwierdzających, iż doszło do popełnienia zbrodni wojennych, że mamy do czynienia z kolejnym przykładem pasywności świata porównywalnej do milczenia w czasie masakry w Srebrenicy (formalnie zakwalifikowanej zarówno przez Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości oraz Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii jako ludobójstwo więc owo porównanie miało oczywiście wywołać odpowiednią reakcję opinii publicznej), niewątpliwą odpowiedzialnością Rosji za wspomniane straty cywilne, biorąc pod uwagę udział jej wojsk w bombardowaniu (zobacz informacje tutaj, tutaj, tutaj, tutaj, tutaj, tutaj, tutaj).

Faktem jest, że doszło do zniszczenia obiektów cywilnych, zabicia osób cywilnych, jednak ostrożnie należałoby oceniać sytuację w Ghucie z punktu widzenia ewentualnej odpowiedzialności karnej jednostki czy odpowiedzialności państwa.

Rosyjski Sputnik (z wszystkimi wątpliwościami co do jego wiarygodności) powtarza oficjalne zapewnienia władz rosyjskich, że w samej Ghucie są rebelianci, to właśnie z jej terenu "terroryści" dokonują ostrzału Damaszku 50-80 razy dziennie w tym rosyjskiej ambasady. Jeśli więc celem bombardowania były cele wojskowe, to można podnosić, iż w czasie niszczenia celów wojskowych może dojść do strat cywilnych, i to nawet w znacznej ilości, o ile są one proporcjonalne do przewidywanej (a więc nawet nie trzeba jej uzyskać!), bezpośredniej korzyści wojskowej. Wynika to ze zwyczajowej zasady proporcjonalności międzynarodowego prawa humanitarnego, mającej zastosowanie również w konfliktach niemiędzynarodowych, zobacz tutaj.

piątek, 15 grudnia 2017

Poprawki do Statutu MTK - agresja oraz trzy "nowe" zbrodnie wojenne objęte jurysdykcją MTK!

Zgromadzenie Państw Stron Statutu Rzymskiego na swojej 16. sesji przyjęło w drodze konsensusu i bez większych kontrowersji poprawki rozszerzające katalog zbrodni wojennych popełnianych zarówno w konfliktach międzynarodowych, jak i niemiędzynarodowych. 

Do zbrodni wojennych zaliczono w każdym konflikcie zbrojnym:

niedziela, 19 listopada 2017

Miniroboty zabójcy - wyzwanie dla międzynarodowego prawa humanitarnego?

Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża w debacie towarzyszącej broniom autonomicznym lub nie wymagających obecności człowieka podkreślał, że to nie duże drony bojowe powinny nas niepokoić (te bowiem da się wyśledzić i ustalić do kogo należą), lecz miniroboty-zabójcy, których produkcja zdaje się być tylko kwestią czasu.

W ramach kampanii autonomousweapons.org przygotowano film przedstawiający potencjał minirobotów-zabójców (zobacz tutaj). Na filmie można zobaczyć niewielkiego drona z wbudowaną kamerą i programem do rozpoznawania twarzy oraz z miniładunkiem wybuchowym. Kampania ma na celu uzmysłowić zagrożenie i doprowadzić do zakazu produkcji tego typu robotów (moim zdaniem powinni posiłkować się również świetnym odcinkiem Black Mirror: Hated in the Nation - naprawdę polecam).

niedziela, 15 października 2017

Odszedł prof. Leonard Łukaszuk

W wieku 87 lat zmarł prof. Leonard Łukaszuk specjalizujący się w prawie morza oraz w międzynarodowym prawie humanitarnym, były wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego. 

Profesor był  aktywny do końca swoich dni, z pewnością wielu naszych czytelników miało okazję  - nawet w ostatnich miesiącach - osobiście spotkać Profesora na konferencjach. Od wielu lat Profesor był związany z Instytutem Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego.  

Msza żałobna odbędzie się 18 października o godz. 13.00 w kościele p.w. św. Andrzeja Boboli przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. O 13.35 spod kościoła odjedzie autobus na cmentarz w Pyrach przy ul. Farbiarskiej 30, gdzie o godz. 14.00 odbędzie się pogrzeb.