O sunnicko-szyickiej rywalizacji mieliśmy mieliśmy okazję pisać w styczniu b.r., kiedy to, w reakcji na podpalenie ambasady w Teheranie, Arabia Saudyjska zerwała stosunki dyplomatyczne z Iranem. Po tym jak w grudniu 2016 r., dwadzieścia pięć lat od irackiej inwazji na Kuwejt, Rijad otworzył ambasadę w Bagdadzie, wydawało się, że przynajmniej w relacjach z szyickim Irakiem dojdzie do przełomu (Reuters, Saudi Arabia reopens embassy in Baghdad: Arabiya TV). Również ta perspektywa obecnie wydaje się wątpliwa.
Bezpośrednią przyczyną ponownego zaognienia stosunków stała się krytyka - pierwszego od ćwierć wieku irańskiego ambasadora w Iraku - Thamera al-Sabhan. Ambasador stwierdził, że wspierane przez Iran szyickie grupy paramilitarne, uczestniczące w kampanii przeciwko Daeshowi, przyczyniają się do wzrostu napięć z sunnicką ludnością Iraku (Al Jazeera, Iraq asks Saudi Arabia to replace ambassador).